Pierwszy krok w kierunku trzeciej Trifecty zrobiony i to z całkiem niezłym wynikiem...
Zajęłam 27 miejsce w kategorii open kobiet, 48 w kategorii open + elite kobiet , 835 miejsce w klasyfikacji generalnej. W zawodach wystartowało 7179 osób, w tym 2215 kobiet. Jestem zadowolona z wyniku, zwłaszcza że nieszczególnie miałam ochotę jechać na tego Spartana. Koniec końców nie żałuję, bo świetnie się bawiłam.
Do Pragi wyjechaliśmy w piątek popołudniu, ale na miejsce dotarliśmy dopiero przed 23.00. Winne były krakowskie korki i nasz trener, który zapomniał kosmetyczki i poprosił nas o drobną przysługę ;)
W sobotę pobudka o 5.20 i start o 7.30. Na śniadanie przygotowałam sobie omlet z kaszą jaglaną, płatkami gryczanymi i rodzynkami. Bałam się, że będzie zimno, ale nawet nie było tak źle. Szybko sie rozgrzałam.
Cała trasa liczyła zaledwie 6,5 km i nie było ani jednego podbiegu. To był zdecydowanie najłatwiejszy ze wszystkich dotychczasowych startów.
Tym razem były tylko dwie przeszkody z wodą. Zrobiłam 150 burpees (równoważnia paliki, rzut oszczepem, małpi gaj, wejście na linę, małpi gaj). Jestem zła o ten rzut oszczepem, bo trafiłam w tarczę, ale lina zahaczyła mi się o udo i oszczep spadł. No i musiałam zrobić te 30 karniaków...
Jestem pewna, że jeśli poćwiczę ręce, to na następnym Spartanie zrobię i małpi gaj i wejście na linę. Mam na to cały miesiąc.
Zauważyłam znaczną poprawę odkąd więcej biegam, a z tego wynika, że przeszkody przeszkodami, ale dobrym tempem biegu można nadrobić sporo czasu.
Nawet nie byłam jakoś bardzo zmęczona. Po obiedzie (kurczak z cukinią) pojechaliśmy do centrum, żeby trochę pozwiedzać, a potem część ekipy udała się na rozdanie nagród za wyniki drużynowe. Zajęliśmy II miejsce w kategorii open. Bravo chłopaki!!
Praga zdobyta, teraz kolej na Kouty, a potem na Krynicę
Aroo!!
Kinga
niedziela, 24 kwietnia 2016
niedziela, 10 kwietnia 2016
Niedzielne wybieganie
Trochę się rozpogodziło, więc nie mogłam nie skorzystać z okazji, zwłaszcza że za dwa tygodnie kolejny start w Pradze. Szczerze, to wcale nie mam ochoty jechać na tego Spartana, chyba mi się przejadło. Dla mnie będą to po prostu trzy stracone dni, stracone bo bez treningu. Wyjedziemy prawdopodobnie w piątek popołudniu i wrócimy w niedzielę wieczorem. Jedyny plus jest taki, że jeszcze nigdy nie byłam w Pradze, a teraz w końcu jest okazja. Zawsze trzeba szukać jakichś pozytywów.
Co do dzisiejszego biegania, to wczorajszy dzień bez treningu zaowocował wcale niezłym średnim tempem 5:40 min / km, co przy 20 km jest już całkiem niezłym wynikiem. Ciekawe, że Endomondo pokazało krótszy dystans niż mój Polar.
Już widzę, że na końcówce mój telefon musiał zgubić sygnał GPS i stąd ten krótszy dystans...
Znalazłam sobie fajną miejscówkę do biegania, bo moja stara trasa wokół Zalewu Nowohuckiego trochę mi się znudziła. Biegam wałem wzdłuż Wisły. Jest fajnie, bo nie ma samochodów, no prawie, bo najpierw muszę nad Wisłę dotrzeć, a to jest jakieś 3 km ode mnie. Najważniejsze, że jest gdzie biegać.
Koleżanka mnie namawia na basen dziś jeszcze i chyba się skuszę :) Popracuję rękami, bo nogi muszą odpocząć.
Kinga
Co do dzisiejszego biegania, to wczorajszy dzień bez treningu zaowocował wcale niezłym średnim tempem 5:40 min / km, co przy 20 km jest już całkiem niezłym wynikiem. Ciekawe, że Endomondo pokazało krótszy dystans niż mój Polar.
Już widzę, że na końcówce mój telefon musiał zgubić sygnał GPS i stąd ten krótszy dystans...
Znalazłam sobie fajną miejscówkę do biegania, bo moja stara trasa wokół Zalewu Nowohuckiego trochę mi się znudziła. Biegam wałem wzdłuż Wisły. Jest fajnie, bo nie ma samochodów, no prawie, bo najpierw muszę nad Wisłę dotrzeć, a to jest jakieś 3 km ode mnie. Najważniejsze, że jest gdzie biegać.
Koleżanka mnie namawia na basen dziś jeszcze i chyba się skuszę :) Popracuję rękami, bo nogi muszą odpocząć.
Kinga
wtorek, 5 kwietnia 2016
Trening na kółkach
Dziś postanowiłam wyprowadzić rower na spacer. Ciągle jeszcze czuję nogi, ale mimo wszystko chciałam się trochę poruszać, zwłaszcza że pogoda jak marzenie na rowerowe eskapady. No i udało się zrobić ponad 25 km.
A w Biedronce kupiłam całkiem fajny kask w całkiem fajnej cenie (59,- zeta).
Tak więc można jeździć. Kolejny trening rowerowy planuję na sobotę, jeśli tylko pogoda nie popsuje mi planów.
A wczoraj pocisnęłam na basenie tak, że nawet mój instruktor był zaskoczony. W końcu udawało mi się brać oddech co trzy, co cztery ruchy rękami. To jest niewątpliwie duży przełom. Jest motywacja, żeby ćwiczyć dalej i kto wie... może kiedyś tri...
Kinga
A w Biedronce kupiłam całkiem fajny kask w całkiem fajnej cenie (59,- zeta).
Tak więc można jeździć. Kolejny trening rowerowy planuję na sobotę, jeśli tylko pogoda nie popsuje mi planów.
A wczoraj pocisnęłam na basenie tak, że nawet mój instruktor był zaskoczony. W końcu udawało mi się brać oddech co trzy, co cztery ruchy rękami. To jest niewątpliwie duży przełom. Jest motywacja, żeby ćwiczyć dalej i kto wie... może kiedyś tri...
Kinga
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Mój pierwszy maraton
Najpiękniejsze z możliwych ukoronowanie 4-miesięcznych przygotowań do biegu na dystansie 42 km 195 m. Nie można chcieć więcej ;)
Moja strategia okazała się skuteczna. Średnie tempo około 6 min / km udało mi się utrzymać do samego końca biegu. Jestem z siebie dumna i zadowolona.
Faktycznie to prawda, że w Dębnie są najlepsi kibice. Wspaniała motywacja na trasie, za co bardzo dziękuję!!
Nie miałam ściany. Spodziewałam się jej około 30 km, ale nie nastąpiła. Piłam wodę, izotoniki i jadłam cukier na każdym punkcie żywieniowym, cały czas biegnąc. W sumie zjadłam tylko jeden żel. Dwa razy miałam kolkę, na 12 a potem na 35 km. Tej drugiej nie udało mi się zniwelować i towarzyszyła mi do końca biegu. Szłam około 500 m na przedostatnim kilometrze, pozostałą część trasy przebiegłam i jest to niewątpliwie powód do domy. Końcówkę, jakieś 500 m przed metą, uratował jakiś biegacz w koszulce Runmagedon. Po prostu nie mogłam pozwolić, żeby był lepszy od Spartanki i... dodałam gazu. Kiedy finiszowałam mój polar pokazywał 5 min / km :)
Trasa też była fajna, głównie w terenie niezabudowanym.
Maksymalne tętno nie przekroczyło 156 uderzeń na minutę. Cały czas biegłam w tlenie i praktycznie poniżej mojego pierwszego progu mleczanowego.
Mimo wszystko trochę czuję nogi, choć przypuszczam, że byłoby o wiele gorzej, gdyby nie masaż nóg, na który dałam się namówić tuż po biegu.
Nazbierałam endorfin na kolejny miesiąc, ale nie można osiadać na laurach. Kolejne wyzwanie już za trzy tygodnie - Spartan Race Sprint w Pradze, a 15 maja Cracovia Maraton. Będzie się działo ;)
Kinga
czwartek, 31 marca 2016
Podsumowanie przygotowań do maratonu
To już w niedzielę, mój wielki dzień i chwila prawdy... czy dam radę? Czy głowa zwycięży? Czy dobiegnę do mety? I czy zmieszczę się w wyznaczonym przez organizatora limicie czasu?
Mam za sobą 4 miesiące dość intensywnych treningów, bo zaczęłam dokładnie na początku grudnia:
- 195 jednostek treningowych (trening funkcjonalny, bieganie, aerobik, aqua aerobik, pływanie, spacer),
- 6 dni i 15 godzin aktywność fizycznej,
- 516,1 przebiegniętych kilometrów (średnio 30 km na tydzień),
- najkrótszy dystans 4,4 km (2 stycznia),
- najdłuższy dystans 20,1 km (20 marca)
Jakie są efekty moich czteromiesięcznych przygotowań dowiem się już za kilka dni. Teraz przyszedł czas na relaks i pracę głową. Mam taki plan, żeby pierwsze 20 km przebiec w czasie 2:00 - 2:15 h. Jeśli będzie dobrze, to chciałabym pociągnąć to tempo do 30 km lub do końca... ;)
Znajomi, którzy już brali udział w maratonie w Dębnie, mówią że to fajna impreza, ciekawa trasa i wielu kibiców.
Co mogę więcej napisać? Trzymajcie kciuki!!
A na zakończenie spartańskie Aroo!! :)
Kinga
Ps. Jeśli ukończę ten maraton w czasie krótszym niż 4:30 h, to zrobię na mecie 30 burpees.
Mam za sobą 4 miesiące dość intensywnych treningów, bo zaczęłam dokładnie na początku grudnia:
- 195 jednostek treningowych (trening funkcjonalny, bieganie, aerobik, aqua aerobik, pływanie, spacer),
- 6 dni i 15 godzin aktywność fizycznej,
- 516,1 przebiegniętych kilometrów (średnio 30 km na tydzień),
- najkrótszy dystans 4,4 km (2 stycznia),
- najdłuższy dystans 20,1 km (20 marca)
Jakie są efekty moich czteromiesięcznych przygotowań dowiem się już za kilka dni. Teraz przyszedł czas na relaks i pracę głową. Mam taki plan, żeby pierwsze 20 km przebiec w czasie 2:00 - 2:15 h. Jeśli będzie dobrze, to chciałabym pociągnąć to tempo do 30 km lub do końca... ;)
Znajomi, którzy już brali udział w maratonie w Dębnie, mówią że to fajna impreza, ciekawa trasa i wielu kibiców.
Co mogę więcej napisać? Trzymajcie kciuki!!
A na zakończenie spartańskie Aroo!! :)
Kinga
Ps. Jeśli ukończę ten maraton w czasie krótszym niż 4:30 h, to zrobię na mecie 30 burpees.
środa, 30 marca 2016
Moje Wielkanocne menu
Bo kto powiedział, że musi być zgodnie z tradycją?
Śniadanie Wielkanocne, tutaj owszem mogę się zgodzić, że powinno być tradycyjne... jajko z chrzanem, kiełbasa, boczek, sałatka jarzynowa, no i oczywiście chleb. Raz w roku mogę. Nie jestem chora na celiakię, więc przeżyję. Ale co do pozostałych posiłków, to myślę, że mogę zaproponować jakąś alternatywę za rosół czy schabowy.
Zacznijmy od leczo...
* Dużą cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni na oleju rzepakowym
* Kiedy cebula się zeszkli, dodać mięso mielone wieprzowe lub wieprzowo - wołowe (400 g), smażyć na małym ogniu
* Doprawić solą, pieprzem i chilli cayenne
* Paprykę i cukinię pokroić w kostkę, dołożyć do podsmażonego mięsa i dusić dalej na małym ogniu
* 3 pomidory obrać ze skórki, pokroić w kostkę i dołożyć do potrawy, kiedy papryka i cukinia będą miękkie
* Doprawić oregano i majerankiem, można dodać 2 łyżeczki przecieru pomidorowego
A co powiecie na karkówkę w piwie?
* Karkówkę pokroić w plastry około centymetrowej grubości, przyprawić solą, pieprzem i słodką papryką, podsmażyć na oleju rzepakowym
* Cebulę pokroić w paski i posypać nią ułożone wcześniej w naczyniu żaroodpornym mięso
* Zalać około 200 ml piwa (może być ciemne)
* Piec w piekarniku w temperaturze 200° C przez około godzinę
* Można dołożyć ziele angielskie i liść laurowy
Zrobiłam jeszcze hummus, ale to już w oddzielnym poście ;)
Smacznego!!
Kinga
Śniadanie Wielkanocne, tutaj owszem mogę się zgodzić, że powinno być tradycyjne... jajko z chrzanem, kiełbasa, boczek, sałatka jarzynowa, no i oczywiście chleb. Raz w roku mogę. Nie jestem chora na celiakię, więc przeżyję. Ale co do pozostałych posiłków, to myślę, że mogę zaproponować jakąś alternatywę za rosół czy schabowy.
Zacznijmy od leczo...
* Kiedy cebula się zeszkli, dodać mięso mielone wieprzowe lub wieprzowo - wołowe (400 g), smażyć na małym ogniu
* Doprawić solą, pieprzem i chilli cayenne
* Paprykę i cukinię pokroić w kostkę, dołożyć do podsmażonego mięsa i dusić dalej na małym ogniu
* 3 pomidory obrać ze skórki, pokroić w kostkę i dołożyć do potrawy, kiedy papryka i cukinia będą miękkie
* Doprawić oregano i majerankiem, można dodać 2 łyżeczki przecieru pomidorowego
A co powiecie na karkówkę w piwie?
* Karkówkę pokroić w plastry około centymetrowej grubości, przyprawić solą, pieprzem i słodką papryką, podsmażyć na oleju rzepakowym
* Cebulę pokroić w paski i posypać nią ułożone wcześniej w naczyniu żaroodpornym mięso
* Zalać około 200 ml piwa (może być ciemne)
* Piec w piekarniku w temperaturze 200° C przez około godzinę
* Można dołożyć ziele angielskie i liść laurowy
Zrobiłam jeszcze hummus, ale to już w oddzielnym poście ;)
Smacznego!!
Kinga
niedziela, 27 marca 2016
Domowy sposób na przeziębienie
Za tydzień pierwszy start w maratonie, a mnie dopadło jakieś wstrętne przeziębienie. Walczę z nim już od środy i dziś mogę powiedzieć, że jest trochę lepiej. Byłam u lekarza, ale nie zrealizowałam recepty. W zasadzie to chciałam się tylko upewnić, że to nic poważniejszego. Na szczęście wynik badania crp był w normie :)
Mój zestaw apteczny jest raczej niewyszukany... aspiryna, polopiryna i domowej roboty syrop z cebuli. Cebulę pokroiłam w plastry i ułożyłam w szklance po nutelli. Każdy plaster posmarowałam miodem i dodatkowo wrzuciłam pomiędzy pokrojony w cienkie plasterki czosnek.
Czosnek jest naturaknym antybiotykiem. Hamuje rozwój bakterii, zapobiega infekcjom wirusowym i obniża ciśnienie krwi.
Fakt, ze może nie pachnie zbyt ładnie, ale jeżeli pomaga, to czemu nie spróbować...
Pogoda ładna, ale dziś raczej odpuszczę bieganie. Nie chcę się na dobre załatwić. Przeziębienie nie przeszkodzi mi jednak zrobić krótki trening w domu :) Wczoraj znalazłam w necie coś całkiem fajnego:
Turbo spalanie
Trzeba robić formę na wiosnę ;)
Kinga
Mój zestaw apteczny jest raczej niewyszukany... aspiryna, polopiryna i domowej roboty syrop z cebuli. Cebulę pokroiłam w plastry i ułożyłam w szklance po nutelli. Każdy plaster posmarowałam miodem i dodatkowo wrzuciłam pomiędzy pokrojony w cienkie plasterki czosnek.
Czosnek jest naturaknym antybiotykiem. Hamuje rozwój bakterii, zapobiega infekcjom wirusowym i obniża ciśnienie krwi.
Fakt, ze może nie pachnie zbyt ładnie, ale jeżeli pomaga, to czemu nie spróbować...
Pogoda ładna, ale dziś raczej odpuszczę bieganie. Nie chcę się na dobre załatwić. Przeziębienie nie przeszkodzi mi jednak zrobić krótki trening w domu :) Wczoraj znalazłam w necie coś całkiem fajnego:
Turbo spalanie
Trzeba robić formę na wiosnę ;)
Kinga
czwartek, 24 marca 2016
Schabowy inaczej
* Schab pokroić w plastry około centymetrowej grubości, przyprawić pieprzem, solą, rozmarynem i lubczykiem, ułożyć w naczyniu żaroodpornym, delikatnie podlać olejem z pestek winogron,
* Piec w piekarniku w temperaturze 180°C przez około 20 minut,
* Jabłko i czerwoną cebulę pokroić w plastry, kostkę rosołową rozpuścić w niewielkiej ilości wody,
* Po 20 minutach wyjąć mięso z piekarnika, dolać bulion i niewielką ilość białego słodkiego wina, dodać pokrojone jabłko i cebulę,
* Piec w piekarniku w temperaturze 180°C przez kolejne 20 minut
Można podawać na przykład ze szpinakiem...
Smacznego!!
Kinga
* Piec w piekarniku w temperaturze 180°C przez około 20 minut,
* Jabłko i czerwoną cebulę pokroić w plastry, kostkę rosołową rozpuścić w niewielkiej ilości wody,
* Po 20 minutach wyjąć mięso z piekarnika, dolać bulion i niewielką ilość białego słodkiego wina, dodać pokrojone jabłko i cebulę,
* Piec w piekarniku w temperaturze 180°C przez kolejne 20 minut
Można podawać na przykład ze szpinakiem...
Smacznego!!
Kinga
niedziela, 20 marca 2016
Suplementy
Osoby aktywnie uprawiające sport często sięgają po suplementy w postaci tabletek, kapsułek lub płynów. To nie jest do końca takie złe i często konieczne, ale warto też wiedzieć o naturalnych źródłach witamin, minerałów i innych wartościowych składników odżywczych.
Intensywne treningi, promienie UV czy smog przyspieszają produkcję wolnych rodników w organizmie. Ich działanie może utrudniać regenerację po intensywnym wysiłku, zwiększać ryzyko kontuzji i zmniejszać odporność na różnego rodzaju infekcje.
Najlepszą formą ochrony przed wolnymi rodnikami jest spożywanie antyoksydantów.
Selen jest wykorzystywany przez organizm do tworzenia elenoprotein, enzymów pełniących funkcję antyoksydacyjną. Najbogatszym źródłem selenu są orzechy brazylijskie. Niestety są one w Polsce dość drogie... ale na szczęście istnieją inne źródła tego pierwiastka np.warzywa, takie jak czosnek, kukurydza, biała fasola, soczewica, grzyby.
Żółtka jajek są jednym z bogatszych źródeł luteiny i zeaksantyny, przeciwutleniaczy gromadzących się w siatkówce oka i pochłaniających szkodliwe promieniowanie UV. Wg naukowców luteina z jajek wchłania się dużo lepiej niż z jej alternatywnych źródeł (szpinak). Żółtka są ponadto źródłem selenu, witaminy E i choliny.
Fenole zawarte w soczewicy mają zdolność do neutralizowania wolnych rodników, mają wpływ na poprawę regeneracji mięśni. Soczewica jest również źródłem rozpuszczalnego błonnika.
Masło orzechowe jest źródłem witaminy E, witamin z grupy B i błonnika pokarmowego. Witamina E, dzięki swoim właściwościom, zmniejsza ryzyko chorób krążenia.
I jeszcze kilka słów o maśle, bo ostatnio panuje moda na olej kokosowy. Dokopałam się do takiego źródła:
Oil, coconut
Butter, without salt
Olej kokosowy jest źródłem głównie kwasów tłuszczowych, natomiast masło jest ponadto źródłem wapnia, żelaza, magnezu, fosforu, potasu, sodu, cynk, tiaminy, ryboflawiny, niacyny, witamin B6, B12, A, E, D i K.
Oczywiście można sobie dostarczyć witamin i minerałów z innych źródeł, ale po co kombinować, skoro są proste sposoby? Ja wybrałam masło. Czasem babcine rozwiązania są najlepsze i nie ukrywajmy, trochę tańsze ;)
Kinga
Intensywne treningi, promienie UV czy smog przyspieszają produkcję wolnych rodników w organizmie. Ich działanie może utrudniać regenerację po intensywnym wysiłku, zwiększać ryzyko kontuzji i zmniejszać odporność na różnego rodzaju infekcje.
Najlepszą formą ochrony przed wolnymi rodnikami jest spożywanie antyoksydantów.
Selen jest wykorzystywany przez organizm do tworzenia elenoprotein, enzymów pełniących funkcję antyoksydacyjną. Najbogatszym źródłem selenu są orzechy brazylijskie. Niestety są one w Polsce dość drogie... ale na szczęście istnieją inne źródła tego pierwiastka np.warzywa, takie jak czosnek, kukurydza, biała fasola, soczewica, grzyby.
Żółtka jajek są jednym z bogatszych źródeł luteiny i zeaksantyny, przeciwutleniaczy gromadzących się w siatkówce oka i pochłaniających szkodliwe promieniowanie UV. Wg naukowców luteina z jajek wchłania się dużo lepiej niż z jej alternatywnych źródeł (szpinak). Żółtka są ponadto źródłem selenu, witaminy E i choliny.
Fenole zawarte w soczewicy mają zdolność do neutralizowania wolnych rodników, mają wpływ na poprawę regeneracji mięśni. Soczewica jest również źródłem rozpuszczalnego błonnika.
Masło orzechowe jest źródłem witaminy E, witamin z grupy B i błonnika pokarmowego. Witamina E, dzięki swoim właściwościom, zmniejsza ryzyko chorób krążenia.
I jeszcze kilka słów o maśle, bo ostatnio panuje moda na olej kokosowy. Dokopałam się do takiego źródła:
Oil, coconut
Butter, without salt
Olej kokosowy jest źródłem głównie kwasów tłuszczowych, natomiast masło jest ponadto źródłem wapnia, żelaza, magnezu, fosforu, potasu, sodu, cynk, tiaminy, ryboflawiny, niacyny, witamin B6, B12, A, E, D i K.
Oczywiście można sobie dostarczyć witamin i minerałów z innych źródeł, ale po co kombinować, skoro są proste sposoby? Ja wybrałam masło. Czasem babcine rozwiązania są najlepsze i nie ukrywajmy, trochę tańsze ;)
Kinga
środa, 16 marca 2016
Nowiutki "nieśmigany" plan treningowy
Czasem trzeba bodźca zewnętrznego, żeby coś zmienić. Dla mnie są nim wyniki badań wydolnościowych. Przemyślałam sobie dotychczasowy plan treningowy, osiągnięte wyniki, moje plany i cele sportowe, no i postanowiłam co nieco pozmieniać...
Poniedziałek -> basen (doskonalenie techniki pływania)
Wtorek -> TRX i kettle bell lub Mix spalacz i TRX
Środa -> Bieganie 10+km i ABT z Mel B (10min)
Czwartek -> TRX i trening funkcjonalny
Piątek -> Bieganie siła i ręce z Mel B (10 mni)
Sobota -> Basen (pływanie)
Niedziela -> Bieganie 15+km i TRX (klatka piersiowa i plecy)
Dodatkowo 3 razy w tygodniu zamierzam jeździć rowerem do pracy. Mam około 10 km w jedną stronę. Wczoraj rower pozytywnie przeszedł przegląd techniczny. Muszę tylko dokupić przednie światło, kask, a potem ready, steady, go... ;)
Takie to właśnie zmiany zamierzam wprowadzić, czyt. już wprowadzone, bo mówić to jedno, a robić to drugie :)
Kinga
Poniedziałek -> basen (doskonalenie techniki pływania)
Wtorek -> TRX i kettle bell lub Mix spalacz i TRX
Środa -> Bieganie 10+km i ABT z Mel B (10min)
Czwartek -> TRX i trening funkcjonalny
Piątek -> Bieganie siła i ręce z Mel B (10 mni)
Sobota -> Basen (pływanie)
Niedziela -> Bieganie 15+km i TRX (klatka piersiowa i plecy)
Dodatkowo 3 razy w tygodniu zamierzam jeździć rowerem do pracy. Mam około 10 km w jedną stronę. Wczoraj rower pozytywnie przeszedł przegląd techniczny. Muszę tylko dokupić przednie światło, kask, a potem ready, steady, go... ;)
Takie to właśnie zmiany zamierzam wprowadzić, czyt. już wprowadzone, bo mówić to jedno, a robić to drugie :)
Kinga
środa, 9 marca 2016
Wyniki badań wydolnościowych
Chwila prawdy, czyli to czego każda kobieta boi się najbardziej ;) Nieprawda, wszystko zależy od tego, jaki ma się cel. Żeby niepotrzebnie nie przedłużać... poniżej wyniki moich badań:
Względna wartość wskaźnika VO2max (maksymalny pobór tlenu) wyniosła 50,88 ml/kg/min, co jest bardzo dobrym poziomem dla kobiety w moim wieku.
Dostałam następujące zalecenia treningowe:
Kinga
Poziom tkanki tłuszczowej mam na dobrym poziomie, ale warto by było zredukować ją do 20%, żeby poprawić ekonomię biegu (pożądana wartość dla kobiety w moim wieku to 21,0-33,0%). Poprzez redukcję tkanki tłuszczowej, a tym samym masy ciała, zwiększy się poziom poboru tlenu na kilogram masy ciała, co z kolei korzystnie wpłynie na możliwości wysiłkowe. Natomiast redukcja tkanki tłuszczowej poniżej 15% może pogorszyć zdolności regeneracyjne organizmu i niekorzystnie wpłynąć na układ odpornościowy.
Względna wartość wskaźnika VO2max (maksymalny pobór tlenu) wyniosła 50,88 ml/kg/min, co jest bardzo dobrym poziomem dla kobiety w moim wieku.
Dostałam następujące zalecenia treningowe:
- Strefa aktywnej regeneracji to intensywności biegu poniżej tętna 139 ud/min bądź w tempie wolniejszym niż 7.30 min/km ( < 8 km/h). Taką aktywność powinnam robić po intensywnych treningach, żeby poprawić tempo regeneracji.
- Istotnym elementem pracy nad ekonomią biegu są długie i wykonywane w wolnym tempie wycieczki biegowe, nazywane również „wybieganiami”. Podczas rozbiegań nie powinnam w obecnej chwili biegać szybciej niż 6.00 min/km (10 km/h) lub przekraczać wartości tętna 148 ud/min, czyli intensywności odpowiadającej progowi tlenowemu (LT). Istotny jest czas wysiłku, powinien wynosić 60-90 min.
Urozmaiceniem tego treningu mogą być krótkie 1-2 minutowe akcenty o wyższej intensywności w trakcie biegu (dla pobudzenia organizmu), co 10-15 minut. - Podczas kształtowania ogólnej wytrzymałości biegowej w drugim zakresie intensywności zalecana prędkość biegu to tempo od 6.00 min/km do 5.00 min/km (10 – 12 km/h), a tętno od 148 do 167 ud/min. Nie mogę jednak wykonywać zbyt dużej liczby jednostek treningowych w tej strefie, gdyż po tego typu treningu organizm wymaga pełnej regeneracji (1-3 dni).
- Zalecana prędkość biegu dla biegów interwałowych to tempo od 5.00 min/km (powyżej 12 km/h), a tętno > 167 ud/min. Ten rodzaj treningu mogę wprowadzić jako urozmaicenie.
Kinga
poniedziałek, 7 marca 2016
Dorsz z cukinią
- Filety z dorsza namoczyć w świeżo wyciśniętym soku z cytryny, posmarować olejem winogronowym, obtoczyć w panierce z bułki tartej, tartego żółtego sera (może być gouda) i tymianku,
- Cukinię umyć, pokroić na słupki (miąższ delikatnie ponacinać nożem), posmarować oliwą z oliwek, natrzeć tartym czosnkiem, doprawić oregano,
- Rybę i cukinię ułożyć na blasze,
- Piec w piekarniku w temperaturze 220° C przez około 20 minut
Danie szybkie do przyrządzenia i bardzo smaczne :) Polecam!!
Kinga
Biegam z Eskadrą Kraków vol. 2
Wczoraj zaliczyłam kolejny trening z Eskadrą. Spotkaliśmy się przy fontannie w Parku Lotników przy Krakowskim AWF. Najpierw w ramach rozgrzewki zrobiliśmy małe kółko po parku, a potem zaczęliśmy właściwy trening, czyli dłuższe wybieganie. W planie było 16 km, a wyszło prawie 19 km.
Jestem z siebie zadowolona, bo udało mi się utrzymać bardzo dobre tempo. To był po prostu mój dzień i jak stwierdził jeden z biegaczy - pogoda w sam raz na zrobienie życiówki. Udowodniłam sobie, że mogę biegać szybko i po raz kolejny okazało się, że wszystko zależy od tego co siedzi w głowie...
Na następną niedzielę też planuję dłuższą trasę, tym razem w bardziej urozmaiconym terenie. Kto wie, może uda się złamać 20 km. W końcu do maratonu został już tylko niecały miesiąc. Na ostatni tydzień przed moim życiowym biegiem planuję regenerację, czyli co najwyżej pływanie i to też w granicach rozsądku. Umówiłam się też na masaż, na pewno nie zaszkodzi.
Kinga
Jestem z siebie zadowolona, bo udało mi się utrzymać bardzo dobre tempo. To był po prostu mój dzień i jak stwierdził jeden z biegaczy - pogoda w sam raz na zrobienie życiówki. Udowodniłam sobie, że mogę biegać szybko i po raz kolejny okazało się, że wszystko zależy od tego co siedzi w głowie...
Na następną niedzielę też planuję dłuższą trasę, tym razem w bardziej urozmaiconym terenie. Kto wie, może uda się złamać 20 km. W końcu do maratonu został już tylko niecały miesiąc. Na ostatni tydzień przed moim życiowym biegiem planuję regenerację, czyli co najwyżej pływanie i to też w granicach rozsądku. Umówiłam się też na masaż, na pewno nie zaszkodzi.
Kinga
Subskrybuj:
Posty (Atom)














