Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pole dance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pole dance. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Pole dance - Rocketman

Dziś zrobiłam kolejną nową figurę na rurze - Rocketman

Rocketman

Powtórzyłam też kilka innych, m. in. wyjście z barku, kupidyna, tzw. krucyfiks...


Przybyło kilka nowych siniaków, ale i tak nie żałuję. Mam satysfakcję, bo potrafię zrobić rzeczy, o które bym się nawet nie podejrzewała :)

Kinga

czwartek, 4 grudnia 2014

Takie figury na rurze...

...udało mi się dziś ogarnąć :)



Jestem z siebie dumna i mam motywację do dalszych treningów.
Bolą mnie ręce, barki i mam siniaki na różnych częściach ciała. Nie wygląda to ładnie. Dobrze, że jest zima i nie muszę się pokazywać w krótkich spodenkach albo bluzkach z krótkim rękawem. Może do wiosny skóra się przyzwyczai i nie będzie już tak tragicznie wyglądać, oby...

Kinga

czwartek, 20 listopada 2014

Mój pierwszy "invert"

Pole dance wpisał się już na stałe do mojego grafika. Ćwiczę regularnie, dwa albo trzy razy w tygodniu. Na początku było ciężko, ale teraz jest już coraz łatwiej. Czuję, że mam silniejsze ręce, więcej pewności siebie i nawet obroty zaczynają mi wychodzić ;) Niezależnie od tego, jak wyglądam, mam przy tym dużo zabawy, a o to między innymi chodzi.
Pochwalę się moim dzisiejszym osiągnięciem. Wcale nie było tak trudno, jak mi się na pierwszy rzut oka wydawało.


Nose Breaker Drop

Przypuszczam, że wykonałam to ćwiczenie z mniejszą gracją, ale najważniejsze że mam już na tyle siły, żeby utrzymać się nogami na rurze. I to jest dla mnie wielki postęp!! :)
Kolejne zajęcia dopiero w niedzielę, a ja już się nie mogę doczekać... kto by pomyślał...

Kinga

niedziela, 19 października 2014

Pole dance uzależnia

Nigdy bym nie pomyślała, że się aż tak zajawię na punkcie rury. W tym tygodniu byłam na zajęciach trzy razy. Dziś było open studio, więc każda z nas ćwiczyła to, co chciała i każda miała swoją własną rurę. Moim wielkim sukcesem jest to, że udało mi się na nią wyjść. Na nogach przybyły nowe siniaki, ale będę żyć ;) Poćwiczyłam też wyjście z barku, fireman'a i krzesełko. Kolejne zajęcia wyjątkowo dopiero w czwartek, a ja już nie mogę się doczekać...


Wcześniej zrobiłam mój 50-minutowy trening siłowy i dziś był progres - przysiad 40 kg, martwy ciąg 70 kg. Jest moc i oby tak dalej :)
Teraz, w z związku z wyjazdem na delegację, czeka mnie dwudniowa przerwa w treningach, ale obiecałam sobie, że przynajmniej na basen pójdę.

Kinga

czwartek, 9 października 2014

Pole dance - drugie podejście...

...tym razem udane. Niesamowite, jak wiele zależy od instruktora.
Pierwszą próbę podjęłam ponad dwa lata temu i to była porażka. W ogóle mi się nie podobało. Instruktorka gwiazdorzyła, robiła dziwne miny, kiedy mi coś nie wychodziło, a nie wychodziło mi nic. Nie potrafiła pokazać techniki. Odpuściłam po jakiś 15 minutach, powiedziałam że to nie dla mnie i chcę wyjść z zajęć. Instruktorka strzeliła focha i na tym się zakończyły moje pierwsze mizerne próby.
Inna sprawa, że ta sama dziewczyna świetnie prowadzi ABT i zajęcia ze wzmacniania.
Dwa lata temu nie miałam siły w mięśniach, bo moją jedyną formą ruchu była zumba i długie spacery. Jeśli dołożyć do tego brak pojęcia o technice, to wiadomo, że byłam skazana na porażkę.
Dziś to była zupełnie inna historia. Instruktorka wyrzeźbiona, pełna zapału i uśmiechnięta. Cały czas nas zachęcała, pokazywała figury, motywowała. Ja też mam więcej siły i zdecydowanie więcej pewności siebie niż wtedy.
Bardzo mi się podobało i na pewno będę chodzić na pole dance. Nie wiem tylko, jak to wcisnę w mój już napięty grafik... No ale czego kobieta nie zrobi, żeby być choć trochę bardziej kobiecą... ;)


Coś pokombinuję i jakoś dam radę. Ostatecznie zamieszkam w fitness clubie, a co... ;)

Kinga