niedziela, 7 lutego 2016

Roladki wieprzowe


  • Cebule i pieczarki pokroić w drobną kostkę i podsmażyć na maśle lub oliwie z oliwek
  • Wieprzowinę pokroić na plastry około centymetrowej grubości, rozbić tłuczkiem do mięsa, przyprawić solą, pieprzem i oregano
  • Boczek pokroić na cienkie plastry
  • Na połowie plastra wieprzowiny ułożyć farsz z pieczarek, plaster żółtego sera i ćwiartkę ogórka kiszonego, złożyć plaster na pół, obtoczyć boczkiem (można 2 końce plastra boczku spiąć wykałaczką)
  • Tak przygotowane roladki ułożyć w naczyniu żaroodpornym
  • Piec w piekarniku w temperaturze 200° C przez około 20 minut

  • Można podawać z ryżem, kaszą jaglaną lub gryczaną, surówką lub sałatką
Smacznego!!

Kinga

poniedziałek, 1 lutego 2016

Moje chili con carne

  • Na dużej, głębokiej patelni, na oliwie z oliwek (ewentualnie oleju rzepakowym) zeszklić pokrojoną w kostkę cebulę (2 średnie) i czosnek (3 ząbki). Doprawić kminkiem, chili i oregano. Dodać pokrojoną w kostkę szynkę, a potem mieloną wołowinę. Smażyć na małym ogniu, co jakiś czas mieszając.
  • Kiedy mięso zmieni kolor na brązowy, dodać pokrojoną w  drobną kostkę czerwoną paprykę i pomidory (2 średnie). Przyprawić pieprzem i szczyptą soli.
  • Dusić pod przykryciem na małym ogniu przez około 25-30 minut. Można co jakiś czas dodać odrobinę bulionu wołowego.
  • Pod koniec dodać czerwoną fasolkę z puszki i dusić przez kolejne 5 minut.

Można podawać z kaszą gryczaną, jaglaną lub ryżem.

Smacznego!!

Kinga

niedziela, 31 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia

137,8 przebiegniętych kilometrów
55 jednostek treningowych


 ...dla porównania poniżej wyniki z grudnia:
109,12 przebiegniętych kilometrów
53 jednostki treningowe
plus kilka godzin na basenie, których nie zarejestrowałam w polar flow, ale to już drobiazg...


Od razu widać zmianę nastawienia w kierunku biegania. Cel jest jasno określony -> maraton na początku kwietnia. Myślę, żeby z intensywnym bieganiem pociągnąć tak do połowy lipca, a potem dołożyć jednak trochę więcej treningu siłowego. W przeciwnym razie może być ciężko ukończyć Spartan Ultra Beast.
Nie leniuchujemy, trenujemy!! No pain, gain!!

Kinga

środa, 13 stycznia 2016

5 przykazań treningowych

1. Dieta

Najgłupsza rzecz jaką można zrobić, to przestać jeść. Dieta musi być zawsze dostosowana do trybu życia i intensywności treningów.
Na śniadanie polecam jajka. Ja zazwyczaj mam jajecznicę albo omlet, a jak mi się już żywcem wieczorem nic nie chce, to gotuję jajka na twardo. Do tego mam zawsze jakieś warzywo...pomidora, ogórka albo paprykę, a na wiosnę rzodkiewki. Nie ukrywam, że czasem wrzucam do jajecznicy jakąś kiełbasę albo salami, a do omleta rodzynki, pestki dyni i ziarna słonecznika.
Na obiad mam zawsze jakieś mięso, najczęściej drobiowe albo kotlety mielone. Oczywiście nie może zabraknąć węglowodanów (złożonych), mowa tu o kaszy jaglanej lub gryczanej i ryżu. Do tego zawsze muszą być warzywa.
Nigdy nie wolno zapomnieć o posiłku po-treningowym.
Kwestia drugiego śniadania i / lub posiłku przed treningiem to już kwestia indywidualna. Trzeba obserwować swój organizm i dostosować dietę do jego możliwości i potrzeb. Ja bym na przykład nie mogła jeść codziennie kurczaka z ryżem.

2. Zróżnicowane treningi

Wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Ja jestem zwolenniczką urozmaiconych treningów, ale trzymam się reguły tygodnia, tzn. w poniedziałki - basen, we wtorki - trx itd.
Polecam bieganie jako jedną z lepszych form treningu kardio. Sama się przekonałam, jak szybko można sobie wysmuklić sylwetkę.
Wszelkie formy aqua pozwolą odciążyć stawy, wiec warto choć raz w tygodniu wybrać się na basen.

3. Regeneracja

Trzeba dojrzeć do tego, żeby zrozumieć jak bardzo jest ważna. Odpoczynek jest nieodzowny, jeśli chce się zachować dobrą formę w dłuższym okresie czasu.
Od dwóch tygodni trzymam się mocnego postanowienia sypiania 7 godzin na dobę i już widzę efekty...na plus...
Dobrze jest raz w tygodniu odpuścić sobie trening. Można to zrobić na przykład w weekend. Jest wiele innych ciekawych zajęć. Ja na przykład lubię czytać i układać puzzle, zwłaszcza to drugie bardzo mnie relaksuje.

4. Cel

Warto mieć konkretne i możliwe do realizacji cele. Nie zaszkodzi skonsultować je z trenerem personalnym. Zdecydowanie popieram, bo wiem, ile błędów sama popełniłam zanim sięgnęłam opinii kogoś doświadczonego.
Do rzeczy wielkich dochodzi się często małymi kroczkami, także w sporcie. Ja zaczynałam moją "karierę" biegową od kilku kilometrów, a w tym roku zamierzam przebiec maraton. Pomału do przodu i z głową.

5. Motywacja

Nie wolno się poddawać, nawet jeżeli zauważymy chwilowy spadek formy. Trzeba się zastanowić, co może być przyczyną i wyeliminować ją. Cierpliwość jest cnotą. Nie zrobimy progresu z dnia na dzień. Nie bez powodu ktoś kiedyś powiedział "no pain, no gain".
Fajnie mieć obok siebie partnera treningowego, taką osobę, która w odpowiednim momencie powie "Kinia dajesz!!" Od razu inaczej się trenuje, nagle ma się przypływ sił i energii.

A na koniec jeszcze w telegraficznym skrócie wczorajszy trening:

5 stacji, 1 minuta pracy na każdej stacji bez przerw między stacjami, 1 minuta przerwy między seriami, 4 serie

1. Wall ball 5kg
2. Box jump 51 cm
3. Burpee / most (tzn. jedna osoba trzyma most, a druga robi burpee z przeskokiem nad tą osobą)
4. Kettlebell SDHP 16 kg
5. T2B

Moje wyniki po podsumowaniu wszystkich serii:
1. 68 x 5 kg
2. 39 x
3. 55 x
4. 115 x 16 kg
5. 42 x

Dziś też był fajny trening. Jest moc i to jest najważniejsze!!

Przez kolejne kilka dni bieganie i Mel B, bo wyjeżdżam w delegację i nie będę miała możliwości skorzystać z siłowni. To nic, nadrobię po powrocie ;)

Kinga

niedziela, 10 stycznia 2016

WOŚP na sportowo

Już drugi raz wzięłam udział w Biegu Wielkich Serc. Mimo niesprzyjających warunków pogodowych (deszcz i plucha), na starcie zjawiło się niespodziewanie wiele osób, w tym kilku znajomych z FA. Udało mi się poprawić zeszłoroczny czas o półtorej minuty, to całkiem nieźle jak na tak krótki dystans.
Ponieważ 5 km wydawało mi się nieco za mało, postanowiłam pobiec do domu. Tak wiem, wariactwo, ale co zrobić...


W sumie wyszło 12,5 km. Jestem zadowolona z dzisiejszego treningu, bo czuję że mogę biegać coraz dłuższe dystanse, zachowując dobre tempo (dziś 5:36 min/km). Maraton się sam nie przebiegnie, więc trzeba trenować!! :) Byle do wiosny...

Kinga

Treningowo w Nowy Rok

Od tygodnia noszę się z zamiarem napisania tego posta, ale miałam zepsutego laptopa, a pisanie na tablecie jakoś mi nie idzie... Na szczęście w końcu odzyskałam stary sptrzęt i mogę pisać.

Trening nr 1 - 3 obwody, 1 minuta pracy na każdej stacji
* Pull ups (Kinga 22 - fioletowa, Ania 19 - zielona)
* Thrusters bosu - po 5 kg na rękę (Kinga 30, Ania 29)
* Burpee plate (Kinga 35, Ania 33)
* Kettlebell swing - 16 kg (Kinga 111, Ania 105)
* T2B (Kinga 24, Ania 38)
* Wall ball (Kinga 39, Ania 38)
* Pompki z oderwaniem rąk (Kinga 37, Ania 28)

Trening nr 2 (zespołowo), 6 minut pracy, 2 minuty przerwy między stacjami
* Sanki 25 kg -> 12
* Most + burpess -> 56
* Wall ball 5 kg -> 130
*  Martwy ciąg 40 kg -> 110
* Pull ups -> 111

Brawo My!! :)

Najfajniej się trenuje z kimś, kto dzieli Twoją pasję i ma podobny cel. Czasem mi się wydaje, że już nie mam sił i mam ochotę odpuścić, ale wtedy patrzę na Anię i od razu mam przypływ nowej energii. Tak to właśnie działa :)

Kinga

środa, 6 stycznia 2016

Noworoczne postanowienia

Moje są chyba dość nietypowe, bo nie zamierzam w końcu pójść na siłownię czy przejść na dietę. Zamierzam o siebie zadbać, ale w nieco innym sensie.
Zapisałam się na kurs makijażu, tak dla samej siebie. Moje umiejętności w tej dziedzinie mnie nie satysfakcjonują. Chętnie posłucham opinii i rady kogoś doświadczonego.
Moje drugie postanowienie to wcześniej kłaść się spać, przynajmniej wtedy kiedy wiem, że następnego dnia muszę pójść do pracy i o odsypianiu nie ma mowy.

Na pewno uda mi się zaskoczyć kilka osób ;)

Kinga

Ps. Zapomniałam dodać, że trzy razy w tygodniu robię sobie "dzień kobiet" w domu, tzn. nakładam na twarz maseczkę nawilżającą albo przeciwzmarszczkowa ;)

czwartek, 31 grudnia 2015

Dziękuję...

Trenerom Fitness Academy King Square za dwa i pół roku wspaniałej sportowej przygody... :)



Przede mną nowy rok i kolejne wyzwania. Wysoko postawiłam sobie poprzeczkę, ale wiem że dzięki wsparciu trenerów i swojej ciężkiej pracy mogę wiele osiągnąć.
Oj będzie się działo!! ;)

Kinga

wtorek, 29 grudnia 2015

Jak spędzam Sylwestra

Jak zwykle aktywnie, ponieważ kolejny raz biorę udział w Krakowskim Biegu Sylwestrowym. Organizator umieścił dziś na facebook'u plan trasy. Wydaje mi się, że będzie podobna do tej z zeszłego roku. Mogę powiedzieć, że Stare Miasto mam w nogach ;)


Oby pogoda dopisała, bo jak na razie zapowiadają przymrozki, więc może być ślisko :/ No nic, jakoś damy radę. Najważniejsze jest pozytywne nastawienie na dobrą zabawę.

Do mojego planu biegowego na 2016 doszedł PZU Cracovia Maraton. To nie było zamierzone, koleżanka mnie namówiła. W sumie fajnie wyszło, bo dzięki temu dowiedziałam się, że Eskadra Kraków organizuje  w Parku Lotników otwarte treningi dla biegaczy w każdą niedzielę o 10.00. Teraz tylko będę musiała jakoś pogodzić te treningi z basenem. Coś wymyślę ;) Może po prostu po bieganiu popędzę prosto na basen. Napisali, że będziemy biegać około 15-20 km, więc do 12.00 powinniśmy się na spokojnie wyrobić.
Mam ambitne plany na przyszły rok, więc nie ma co zwlekać z przygotowaniami. Maraton się sam nie pobiegnie. No pain, no gain.

Kinga

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Challenge me

Dziś mieliśmy trening w formie klasycznego obwodu w 4 seriach, po 30 sekund pracy  na każdej stacji i 30 sekund odpoczynku między stacjami, 2 minuty odpoczynku między seriami.

1. Wall ball
Ania 17 x 7 kg, 28 x 5 kg
Kinga 21 x 7 kg, 14 x 5 kg, 2 x 9 kg

2. Wiosła i SDHP 20 kg
Ania 11kcal, 22 SDHP
Kinga 11 kcal, 21 SDHP

3. Lina burpees i DU (double unders)
Ania 16, 13
Kinga 16, 6

4. Kettlebell swing 16 kg
Ania 75
Kinga 80

5. Kettlebell thrusters 12 kg
Ania 57
Kinga 47

6. Pompki z oderwaniem rąk
Ania 29
Kinga 46

7. Over head lunge 5 kg
Ania 77
Kinga 79

8. Pull UPS
Ania 27 (zielona guma)
Kinga 32 (fioletowa guma)

Ania, dziękuje za motywację dziś, szczególnie przy ostatnich burpees ;) Nie wiem, co w Ciebie wstąpiło... Do następnego ;)

Kinga

piątek, 25 grudnia 2015

Świąteczny trening

W końcu udało mi się wrócić do formy. Czuję to na każdym treningu. Wczoraj miałam "rest day", ale dzisiaj nadrobiłam i teraz mogę spokojnie spróbować pysznego sernika mojej mamy ;)
Po południu biegałam, zrobiłam prawie 7 km w średnim tempie 5,20 min / km.


Fajna okolica, piękna pogoda, aż żal byłoby nie skorzystać.
Potem zrobiłam ćwiczenia na ręce i brzuch z Mel B, a po obiedzie byłam jeszcze na godzinnym spacerze. Gdyby ktoś narzekał, że nie ma śniegu, to mnie taka pogoda jak najbardziej odpowiada :)
W tym miesiącu przebiegłam już 82 km. Kolejne 20 km jeszcze przede mną, 2 treningi i ukoronowanie roku Krakowskim Biegiem Sylwestrowym.
Najważniejsza jest motywacja, a tej mi nie brakuje. Fakt, że miałam spadek formy w październiku i listopadzie, ale teraz jestem już na właściwej drodze do celów, które sobie wyznaczyłam na przyszły rok. Pierwszy z nich to maraton w Dębnie, do którego zostały już zaledwie 3 miesiące. Nie ma czasu na leniuchowanie!!

Kinga

sobota, 12 grudnia 2015

Głowa poddaje się pierwsza

Powoli wracam do formy. Dziś przebiegłam ponad 8 km i wcale nie czułam się jakoś specjalnie zmęczona. Nawet zrobiłam dodatkowo ćwiczenia z Mel B, ręce, plecy, brzuch i pośladki. Najważniejsze, że głowa "wróciła na swoje miejsce" i znowu wiem, że mogę wiele osiągnąć, jeśli się tylko postaram i będę regularnie trenować. Kondycja przyjedzie z czasem. Mam nowy plan treningowy i konsekwentnie się go trzymam. Tym razem mniej siły, a więcej biegania i pływania. Efekty zobaczymy na wiosnę. W każdym razie jestem pełna energii i motywacji. Przede mną kilka ważnych wyzwań i muszę się do nich przygotować.

Kinga

wtorek, 1 grudnia 2015

Nieidealna

Perfekcjonizm może człowieka zniszczyć, ale tylko wtedy, jeśli się na to pozwoli.
Urodziłam się w czasach, kiedy mycie zębów, przynajmniej na wsi, nie należało do codziennych rytuałów. Fakt, że w szkołach była akcja mycia zębów fluorem. Raz w tygodniu, o ile dobrze pamiętam, przychodziła pani higienistka i zaganiała wszystkich do łazienki. Tylko, że raz w tygodniu to trochę za rzadko...
O ile jakoś potrafiłam przeboleć brak lalki Barbie, bo na jej zakup nie było nas po prostu stać, o tyle o wiele gorzej przyszło mi pogodzenie się z tym, że nie mam takich zębów, jakie miała pani występująca w popularnej wówczas reklamie...

Wrigley's Spearmint reklama lata 90-te

Szkoda, że nikt mi wtedy nie powiedział, że te jej lśniące białe zęby niekoniecznie są prawdziwe ;) Mniej więcej w tym czasie zaczęłam dbać o higienę jamy ustnej i na wzór Amerykanów codziennie myłam zęby. Wyszło mi to raczej na dobre, mimo iż moje zęby nie są śnieżnobiałe i między górnymi jedynkami mam szparę a'la Madonna ;) Błędy stomatologów z czasów PRL'u udało mi się poprawić kilkanaście lat później, na szczęście...
W połowie liceum zaczęłam się odchudzać, bo każda z nas chciała wyglądać jak słynna modelka...

Claudia Schiffer Perfectly Fit Abs-1995

Na szczęście w nieszczęściu oprócz ograniczenia jedzenia, zaczęłam też ćwiczyć w domu i niepotrzebna mi była do tego żadna Chodakowska. Wystarczył jeden złośliwy tekst koleżanki z klasy i gotowe. Z odmawianiem sobie jedzenia skończyłam mniej więcej po roku, kiedy to przymierzyłam jedną z moich ulubionych bluzek i stwierdziłam, że wyglądam... źle... jak wieszak z wielkimi kolanami. Ta samokrytyka prawdopodobnie uratowała mnie wtedy przed anoreksją.
W moim domu zawsze jadło się dużo i po polsku. Jako nastolatka często się nasłuchałam, że to nieważne czy ćwiczę czy nie, i tak będę gruba, bo to u nas dziedziczne. Nie dałam sobie wmówić tej bzdury i robiłam swoje.
Nigdy nie byłam na tzw. diecie, a popełniłam więcej dietetycznych pomyłek niż ustawa przewiduje. Na początku pracowałam w systemie zmianowym, po 12 godzin na stojąco. Jadłam rano jakieś ciastka, w trakcie dnia lub nocy wypijałam hektolitry słodkiej kawy i po zakończeniu zmiany jadłam "byle co", byle się tylko zapchać i nie czuć ssania w żołądku. Nikt mi wtedy nie powiedział, że za nadwagę odpowiedzialny jest skład posiłku, a niekoniecznie jego ilość. No może niektórzy próbowali mi to uświadomić, ale ja i tak nie słuchałam.
Śmieciowe jedzenie towarzyszyło mi przez kilka następnych lat. W pewnym momencie nawet całkowicie zrezygnowałam z ciepłych posiłków. Jadłam za to bardzo dużo pełnoziarnistego chleba, hahaha... Nigdy nie miałam nadwagi, chyba że tę ukrytą. Moje BMI było zawsze w normie, no może za wyjątkiem tych momentów, kiedy miałam niedowagę. Mam zespół jelita wrażliwego i w sytuacjach stresowych nie mogę jeść. W swoim skrajnym przypadku ważyłam 51 kg przy wzroście 170 cm. Lekarz odmówił mi wtedy wystawienia zaświadczenia o zdolności do pracy. Musiałam tragicznie wyglądać. Cieszę się, że mam to już za sobą.
Kiedy zaczęłam pracować w korpo, całkowicie zaniedbałam dietę. W ogóle nie jadłam warzyw, a tylko czasem jakiś owoc. Natomiast piłam bardzo dużo słodkiej kawy i czekolady z automatu, fuj, dziś bym się tego nie tknęła.
Zmiana moich nawyków żywieniowych zaczęła się od bardzo małych kroczków. Zainspirowała mnie koleżanka, która zdrową dietą i ćwiczeniami w domu wypracowała sobie nienaganną sylwetkę. Mnie bardziej chodziło o eliminację chemii z posiłków, przynajmniej na tyle, na ile to możliwe.
Kiedy ponad dwa lata temu zaczęłam bardziej intensywnie uprawiać sport, przyszedł czas na całkowitą rewolucję w moich nawykach żywieniowych. To się oczywiście nie stało z dnia na dzień. Miałam chwile buntu, zwątpienia i słabości. Prawie dwa lata temu postanowiłam przejść na dietę bezglutenową i do dziś uważam, że to była bardzo dobra decyzja. W międzyczasie dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na temat odżywiania. Popełniłam też wiele błędów, ale już wiem, że teraz jestem na właściwej drodze.
Żadna skrajność nie jest dobra. Trzeba zawsze zachować umiar. Rezultatem całkowitego wyeliminowania tzw. niezdrowej żywności mogą być alergie pokarmowe. Tzn. jeżeli nigdy nie miałam alergii na laktozę, a teraz całkowicie wyeliminuje ją z diety, to może się zdarzyć, że za jakiś czas mój organizm przestanie ją tolerować. Właśnie dlatego trzeba zachować umiar.
Za problemy z utrzymaniem wagi w głównej mierze odpowiedzialny jest cukier i to jego spożycie trzeba mieć pod kontrolą. Na szczęście słodycze i ciastka są mi obojętne, więc nie mam z tym większego problemu.
Nigdy nie będę idealna, z resztą chyba nawet nie chcę. Chcę uprawiać sport w zdroworozsądkowych ilościach i nie po to, żeby mieć odlotową sylwetkę. Lubię się zmęczyć, lubię widzieć progres i lubię endorfiny. Moim celem jest dobre samopoczucie, zdrowie i siła, a nie wygląd. Ten ostatni jest tylko skutkiem ubocznym stylu życia, na który się kiedyś zdecydowałam.
To tak w telegraficznym skrócie. Najważniejsze, żeby być pozytywnym, wierzyć w siebie i swoje cele :)


Kinga