Co tym razem ŚDStarych czy Olimpiada w Rio? W takim razie będę musiał odpowiedzieć sobie sam. Po przeczytaniu twojego wpisu było mi bardzo przykro. Czułem się tak jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. W dodatku bez żadnego uprzedzenia i bez słowa pożegnania. Normalnie takie coś by po mnie spłynęło, ale jak robi to osoba, którą uważasz za kogoś więcej niż jedna z wielu klientek, to takie coś boli. Jeśli zawsze tak myślałaś to uważam, że jesteś fałszywa i dwulicowa, ponieważ wyglądało, że wszystko jest ok pomiędzy nami. Przychodziłaś na treningi, uśmiechałaś się, normalnie rozmawialiśmy, jeździłaś z nami na zawody, zawsze ktoś załatwiał Ci transport, nocleg a tutaj nagle wychodzi co tak naprawdę myślisz ...
Jeśli się coś zmieniło to chciałem po prostu wiedzieć co takiego. Zrozumiałbym bym, że chcesz się dalej rozwijać i dlatego zmieniasz miejsce treningów. Nie miałbym o to żadnych pretensji. Poza tym już wiele osób "przewinęło” się przez moje treningi. Wiele z tych osób trenuje gdzie indziej. Na nikogo się za to nie obrażałem. Co więcej z wieloma nadal mam kontakt. Dlatego nazywanie tego sektą obraża mnie i tych ludzi. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że ktoś zachował się tak jak ty. Nagle zniknęłaś bez żadnego słowa pożegnania i tutaj dowiaduję się o takim wpisie na twoim blogu... W życiu tak się nie poczułem. Praca, która wydawała mi się że ma sens, straciła go. Ja sobie jakoś z tym poradzę. Najwyraźniej nie byłem dla ciebie nikim ważnym. Ale to jak potraktowałaś resztę ludzi najbardziej mnie zszokowało.
Ehm, nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym pożegnaniem... Gdyby wszyscy ludzie, przez których życie się przewinęłam mieli do mnie jakieś pretensje, to... miałabym przerąbane... bo trochę tych osób było ;)
Na własną rękę dowiadywałam się, czy ktoś ma wolne miejsce w samochodzie... za noclegi i transport płaciłam...
Nie dziwię się ludziom, że tak zareagowali jak się dowiedzieli co o nich myślisz. Jaki hejt Kinga??? Przeczytaj sobie jeszcze raz swój wpis i postaw się na miejscu tych ludzi. Pojechałaś po nich i z wyobrażałaś wszystkich. A ty mi piszesz, że poszedł hejt po tobie. To, że ktoś wkleił zdjęcie na FB i sarkastycznie odpisał to jeszcze nie był hejt w porównaniu z Twoim wpisem. I co robisz...jak szesnastolatka blokujesz wszystkich na FB? W tym mnie a sama twierdzisz, że nic do mnie nie masz. Coś tutaj jest nie tak? A jeszcze na dzień przed biegiem ludzie Cię wspierali na FB wpisując pozytywne komentarze. Nawet na trasie Cię dopingowali, nie wiedząc jeszcze co tak naprawdę o nich myślisz. I ty się dziwisz, że tak zareagowali? Rozumiem, że w ten sposób chciałaś się ze wszystkimi pożegnać i podziękować im za wspólne wyjazdy i treningi.
Sarkastyczny wpis na fb nie jest hejtem ;) Jest zatem zapewne obiektywną opinią...
Na trasie w Krynicy dopingowali mi brat z mamą, mój facet i znajomi z maratonu w Dębnie ;-)
Ostatnia sprawa. Kinga najwięksi mistrzowie świata mają więcej pokory. To ile osiągnęłaś uważam, że w 90% jest zasługą innych ludzi i nie mam tutaj na myśli siebie. Przypomnij sobie jak zaczynałaś. Ile osób Cię dopingowało i ile osób Cię wspierało. Pamiętam mnóstwo sytuacji jak ci coś nie wychodziło, ty się załamywałaś, ale inni cię motywowali. A ty ich wyzywasz od Attention whore?i obrażasz pisząc, że uprawiają biegactwo? Tak im się odwdzięczasz? Co więcej nie rozumiem czemu odbierasz ludziom radość z treningów i drobnych sukcesów. Rozumiem, że teraz 5 km nie robi na tobie już wrażenia, ale dla kogoś może to być ogromny sukces. Od tych 5 km, które ktoś wrzuca na FB może zacząć się coś więcej. Przypomnij sobie jak ty przebiegłaś swoje pierwsze 5 km. Teraz twój wpis wygląda tak jakbyś uważała się za kogoś lepszego. Jednak najlepsze w tym wszystkim jest to, że dokładnie tak samo robiłaś na początku…
Tja, bo to inni ludzie chodzili za mnie na treningi i dawali za siebie wszystko, przygotowywali mi posiłki, brali udział w szkoleniach, biegali w słońcu, w deszczu, na mrozie, w czasie delegacji... to może przeczytaj tego bloga od zarania jego dziejów...
Zaczynałam na zumbie, tego nie da się zapomnieć ;)
Przypominam sobie, że pierwsze wpisy o moich biegach (a było to więcej niż 5 km) pojawiały się na BeFit24, bo nie miałam wtedy pojęcia o aplikacjach typu Endomondo czy Runtastic...
Moje pierwsze 5 km przebiegłam po Spartan Race Super w Valcy... ;)
Kinga