niedziela, 8 września 2013

Spaghetti :)

Nigdy nie myślałam, że spodoba mi się gotowanie. Jednak człowiek się zmienia ;)

Dziś miałam ochotę na spaghetti. Mam dość prosty przepis, dzięki któremu przygotowanie całego dania nie zajmuje dużo czasu:

- drobno posiekaną cebulę (połowa dużej cebuli) podsmażyłam na oliwie,
- dodałam mięso mielone wieprzowo- wołowe (około 200gram), bo z reszty postanowiłam zrobić później kotleciki mielone,
- mięso z cebulą dusiłam na małym ogniu,
- dodałam 2 poktrojone w kostkę pomidory, obrane wcześniej ze skórki (świeże pomidory średniej wielkości),
- dusiłam chwilę na nieco większym ogniu,
- doprawiłam do smaku: oregano, bazylią, pieprzem ziołowym i ostrą papryką.

Sposób przygotowania makaronu jest zawsze podany na opakowaniu.

Oto rezultat


Było pyszne :D


Przepraszam za kiepską jakość drugiego zdjęcia, ale niestety ssanie w żołądku nie pozwoliło na wykonanie lepszego ;)

Polecam, naprawde smaczne!!

Kinga

czwartek, 5 września 2013

,,Za dwadzieścia lat będziesz bardziej żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś" Mark Twain

Życie mamy jedno i powinniśmy je maksymalnie wykorzystać i wyciskać jak cytrynę. Ważne jest to, jakie cele przed sobą stawiamy no i oczywiście czy w ogóle jakieś stawiamy. Z własnego doświadczenia wiem jak brak jasno obranego kierunku dalszego działania może źle wpłynąć na psychikę. W 2012 roku pojechałam na świetne wakacje- wakacje moich marzeń. Przed wyjazdem wszystko (no moze 80% myśli) łączyło się z tym urlopem. Niestety kiedy człowiek wraca z zupełnie innego świata do szarej rzeczywistości może mu lekko odbić i wpadnie w doła. Nie widzi w niczym sensu. Ja tak miałam. Trwało to trochę aż w końcu postanowiłam wstać z kanapy i ruszyć cztery litery. Padło na aerobik, zumbe, spinning i trzymanie dobrej formy połączone ze zdrowym jedzeniem. Cel został osiągnięty i przy okazji pomyślałam że przydałyby się kolejne wyzwania. Jasne stało się dla mnie że nic nie MUSZĘ, ale bardzo CHCĘ. To w jakiej formie ,,rozmawiamy" sami ze sobą jest bardzo ważne. Jeśli mówisz sobie ,, muszę schudnąć, muszę szybko znaleźć nową pracę, muszę iść na ten spinning" to niewiele da, bo czy my polubimy jakąś czynność jeśli sie do niej zmuszamy? Jeśli zamienisz słowo MUSZĘ na CHCĘ, osiągnięcie celu będzie łatwiejsze. To tak po krótce tytułem wstępu :) Razem z Kingą postanowiłyśmy sobie spisać swoje cele i zamieścic je na tym blogu. Po co? Ja to robię dla siebie, bo lubię się z kimś dzielić moimi postanowieniami. Może kogoś to zainspiruje do przeanalizowania swoich myśli i wyjdzie mu lista rzeczy które sam by chciał osiągąć. Na razie wrzucę te krótkotermnowe, na najblizsze miesiące, może na rok :)

CELE :
 
Osobiste i rodzinne:
 
-nauczyć się tego, że można być singlem i nie czuć się samotnie i gorzej niż ludzie w parach. W końcu lepiej nie być w żadnym związku niż w byle jakim, który przynosi nam tylko negatywne emocje, wypala nas i sprawia ból
 
-nie trzymać w sobie złośliwości, nienawiści, raczej postawić na spokój, wyciszenie i pozytywne nastawienie do życia
-wspierać siostrę, która wróciła z Erazmusa i ma lekko mówiąc zły nastrój z tego powodu
Zawodowe:
 
-stale doskonalić swój niemiecki, żeby łatwiej mi się żyło i szukało pracy w Wiedniu
 
-przeprowadzić się do Wiednia i zacząć nowe życie (najlepiej przed kwietniem 2014)
 
-znależć czas na naukę hiszpańskiego
-dawać z siebie maximum na zajęciach w szkole projektowania wnętrz
 
Finansowe:
-spłacić wszystkie długi i oszczędzać pieniądze na wakacje (czyli kupować mniej książek i mniej kasy przepuszczać na wyjścia na kawę, piwo etc.)
-dalej przełamywać strach związany z jazdą autem po mieście
Podróże:
- pojechać z koleżanką do Szwecji, Włoch lub Austrii i skorzystać z couchsurfing'u

Myślę że większość  z nich jest realna i do osiągnięcia :) Następnym razem napisałabym może coś o marzeniach związanych z podróżami ... No zobaczymy :)


Magda

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia :)

Moje marzenie, cele:

* Zobaczyć się z siostrą i siostrzeńcem (25.12.2013, cóż trzeba było czekać do Świąt, ale lepiej późno niż wcale :)
* Spotkać swoją drugą połowę, bo wiem, że ona gdzieś na pewno jest ;) (??)
* Przepracować w nowej firmie co najmniej dwa lata (18.12.2013 dostałam umowę na czas nieokreślony, czyli jestem na dobrej drodze, 12.11.2014 roczek stuknął, byle tak dalej...) (wrzesień 2015 - myślę, że mogę powiedzieć, że ten cel został zrealizowany)
* Zrobić 50 męskich pompek
* Zrobić kurs IF (egzamin 11.01.2014) (zdałam egzamin 11.01.2014 i mam dyplom instruktora fitness)
* Trenować CrossFit (pierwsze koty za płoty podczas Military Camp w FA, 14.09.2013, 24.03.2014 trenuję TCh trzeci poniedziałek z rzędu, od 03.05.2014 trenuję regularnie w boxie Crossfitowym, regularnie tj, 3 razy w tygodniu)
* Wejść na Bystrą (2248 m n.p.m. Tatry Zachodnie) i Rysy (2499 m n.p.m. Tatry Wysokie)
* Pojechać na wakacje w ciepłe kraje, np. do Chorwacji - cel na 2014 (na przełomie września i października 2014 byłam na Krecie)
* Pojechać do Zanzibaru i Indii bez biura podróży
* Kupić aparat fotograficzny Canon G12 (albo jakiś inny model), 03.06.2015 aparat kupiony, inna marka, inny model, lustrzanka ;)


* Nauczyć się pływać (17.10.2013 pierwsza lekcja pływania zaliczona i za tydzień idę na kolejną, 25.03.2014 o ile kraul grzbietem idzie mi całkiem nieźle, to z kraulem przodem radzę sobie raczej średnio, ale się nie zniechęcam, 20.05.2014 kraul na piersiach opanowany, pora wypłynąć na głębokie wody ;)
* Zostać trenerem personalnym (29-30.03.2014 szkolenie Dietetyka i suplementacja - I stopień, 31.05-01.06.2014 szkolenie Dietetyka i suplementacja - II stopień)
* Zrobić 50 pompek triceps'owych
* Zrobić triathlon

Nie wiem, czy uda mi się zrealizować moje marzenia w tej kolejności, pewno nie... ale na pewno zrealizuje je wszystkie!!


Trzeba chcieć, a chcieć to móc :)

Kinga

niedziela, 1 września 2013

Kakao

Zastanawiałam się nad tematem na pierwszy jesienny post. Za oknem plucha, pada deszcz, pomyślałam o gorącym kakao :)
Pyszne, aromatyczne, dodające energii.... mmm...


Zalety kakao:
- bogactwo roślinnych przciwutleniaczy (flawonoidów),
- poprawia ukrwienie mózgu, pamięć krótkoterminową i krążenie krwi,
- obniża ciśnienie tętnicze,
- jest bogatym źródłem magnezu, który chroni przed stresem, relaksuje mięśnie,
- zawarte w nim żelazo chroni przed anemią,
- chrom pomaga utrzymać odpowiedni poziom glukozy we krwi.

Kakaowiec jest jedyną rośliną, która zawiera endorfinę, w prowadzającą w stan przyjemności- andanamid. Podnosi posiom seratoniny w organiźmie, ta z kolei ma działanie antydepresyjne.

Kupując kakao warto sięgać po produkty najlepszej jakości. Kiedyś za najlepsze uchodziło DecoMorreno. Niestety w tej chwili producent nie podaje zawartości kakao, a jedynie informację o zawartości tłuszczu kakaowego 10-12%.
Mnie się ostatnio udało kupić kakao Krüger, składające się z 100% kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu. Zawartość tłuszczu kakaowego wynosi 10,5%. Przynajmniej takie informacje podane przez producenta można wyczytać na opakowaniu.

Mamy obecnie dostęp do szerokiego asortymentu produktów, do wyboro do koloru, ale coś za coś. Kiedyć nasze babcie nie musiały zastanawiać się ile % kakao jest w kakao...

W każdym razie dla chcącego nic trudnego i na pewno uda się kupić dobre kakao w rozsądnej cenie :)

Kinga

sobota, 31 sierpnia 2013

Trening na głodnego...

Dziś rano byłam na podwójnym treningu- step i brzuch, a poźniej body workout. To co usłyszałam i zobaczyłam natchneło mnie do napisania kolejnego artykułu.
Przed pierwszymi zajęciami instruktorka zapytała nas, czy jadłyśmy śniadanie. Ku mojemu zaskoczeniu, kilka dziewczyn pokręciło glowami, że nie. Pierwszy trening zaczynał się o 9.30 czyli nie tak znowu wcześnie... Ja zjadłam dwie kromki chleba słonecznikowego z żółtym serem i popiłam gorącym kakao. A na przerwę między treningami miałam przygotowanego banana.
Instruktorka, z którą dziś miałam zajęcia jest znana z tego, że robi wyczerpujące treningi, na jaki by się nie poszło. Ćwiczę w tym klubie od ponad dwóch miesięcy i coś na ten temat mogę powiedzieć.
O ile jeszcze mogę zrozumieć, że dziewczyny nie zjadły śniadania przed stepem, o tyle trudno mi pojąć to, że nie zjadły nawet owoca przed drugimi zajęciami.

Na czym polega step chyba nie muszę nikomu tłumaczyć. Na wzmocnienie brzucha zrobiłyśmy klika ćwiczeń z pozycji deski, podpierając się rękami na stepie i spięcia w pozycji leżącej na stepie. Koszulkę mogłam wykręcać...

Zazwyczaj robię tak, że 5 minut przerwy między zajęciami wykorzystuję na przebranie koszulki i zjedzenie owoca. Tak też zrobiłam.

Dzisiejszy body workout bardziej przypominał trening obwodowy:
1. Przysiady z wyciskaniem sztangą do prostych łokci (2,5kg na stronę)
2. Martwy ciąg- wiosła (z tym samym obciązeniem)
3. Przysiady na bosu
4. Pompki na bosu
5. Przyciaganie kolan do brzucha w pozycji deski na bosu
6. Deska na bosu
7. Rotacja z 5kg obciążnikiem (nogi w rozkroku, kolana na zewnątrz, prosty kręgosłup, wymachy rękami nad głowę)
8. Pozycja równoważna- przenoszenie 5kg obciążnika w rękach z jednej strony na drugą
9. Spięcia brzucha- trzymając 5kg obciążnik w stronę sufitu na wyprostowanych łokcich
10. Burpees
Każde ćwiczenie trwało 40 sekund, miałyśmy 20 sekund na przygotowanie się do kolejnego. Zrobiłyśmy 3 takie serie. Na koniec były przysiady z wyskokiem, pajacyk i bieg bokserski.

Widziałam, że ta dziewczyna, która nic nie jadła ledwo daje radę. Ostatnich burpees już nie była w stanie zrobić...

Każdy kto trenuje powinien pamiętać o jednej ważnej rzeczy- aby nie tracić tkanki tłuszczowej kosztem mięśni. Trenując na czczo może i można szybciej schudnąć, ale naraża się w ten sposób organizm na niepotrzebne obciążenia. Jeżeli w organiźmie podczas treningu nie ma wystarczającego poziomu glukozy, organizm dostarcza sobie energii nie tylko kosztem tłuszczów, ale także białek mięśniowych. Zużywa się wtedy także zapasy cukrów niezbędne dla mózgu, co może powodować mdłości, bóle głowy i osłabienie całego organizmu. Jeśli przedśniadaniowy trening to ćwiczenia kardio (np. step) trwające powyżej 20 minut, łatwo jest doprowadzić do spalania tkanki mięśniowej.



Tak więc jedzcie przed treningiem. Zdrowe i smaczne śniadanie to podstawa.

Kinga





czwartek, 29 sierpnia 2013

Post o wszystkim i o niczym...czyli jak się ujawnia brak natchnienia.

Czasem mam tak że moglabym pisać ile wlezie o różnych rzeczach, ważnych i o jakiś dyrdymałach... Dziś mam taki nastrój że mogę chyba tylko napisać o dwóch rzeczach- o kisielu i o książce którą obecnie czytam. No to może zaczne o kisielu- oczywiscie zdrowym, domowym i nie takim z proszku a la OMO niewiadomo.
Kiedyś na blogach szukałam przepisu na coś smacznego,słodkiego i zdrowego- no i natknełam się na kisiel. Jest bardo prosty do zrobienia. Potrzebujemy:
 -1,5 szklanki soku malinowego (ale takiego prawdziwego,najlepiej domowego ukradzionego z piwnicy babci-lub innego członka rodziny)
 -0.5 szkl.wody
 -2 łyżki mąki ziemniaczanej
 - ewentualnie cukier
 
rozpuszczamy mąkę z wodą w osobej szklance. Gotujemy sok malinowy w rondelku,a jak zacznie bulgotac to dodajemy tą wodę z mąką i mieszamy chwilke. Potem mozna dodać cukru,ewentualnie miodu (ale to troche pozniej jak kisiel lekko przestygnie żeby nie zabić tego co jest dobre w miodzie) lub stewii. Może następnym razem dorzucę przepis na muffiny z otrębów,albo na chlebek bananowy.
 
Co do ksiązki to tak po krótce żeby nikogo nie zamęczyć.Ostatnio w przypływie życiowych zawirowań postanowilam poczytać coś, co pomoże mi troche (albo i nie) poukladac sobie w glowie pare rzeczy.Padło na Beate Pawlikowską  ,,W dżungli podświadomości". Na okładce było napisane ,,Czym jst podświadomość? Jak działa? Jaki ma na mnie wpływ? Skąd się bierze samotnoć,kłamstwa i zdrady? Dlaczego zakochiwalam się w nieodpowiednich facetach? Skąd brały się uczucia i myśli,których nie chciałam mieć? I czy można to zmienić?" A kawałek dalej ... ,,To co myślisz i to co robisz,czy jesteś zdrowy czy chory,czy jestes szczęśliwy czy nie- to wszystko zależy od twojej podświadomości. A ja ci wyjaśnię jak to działa i jak to można zmienić".
 
No to ok, zabrałam się za książkę i mogę powiedzieć że jestem bardzo ździwiona... ona co drugie zdanie napisała jakby o mnie, jakby mnie znała i przeszła to  co ja. Właśnie to doceniłam w tej książce- nie jest napisana przez psychologa czy zawodowego terapeute- dzieki temu jest łatwa w odbiorze. Pawlikowska porusza w niej osobiste sprawy - skłonność do alkoholu, do narkotyków, do złych mężczyzn którzy są emocjonalnie popaprani, a nawet o gwałcie który przeżyła. Poza tym można poznać mechanizmy które kierują naszym działaniem. Często sami sie oszukujemy, wmawiamy sobie na siłe kłamstwo żeby nam było pozornie łatwiej żyć- pozornie, bo kiedy sami ze sobą nie jesteśmy szczerzy to z miłą chęcią przypałęta się do nas nieszczęście,choroba, zdrady. Jak się w końcu obudzimy i przestaniemy sobie wmawiac nieprawdę, pożyjemy w zgodzie z sobą to wszystko staje się łatwiejsze. Powoli ale jednak. Będzie bolało ale to minie. Moge powiedzieć z własnego doświadczenia, że to działa. Spotykaja mnie ostatnio rzeczy których najprędzej spodziewałam się w książce lub filmie. Do tego jakieś znaki z różnych stron... Generalnie powiem tyle, ta książka pomogła mi uporządkować pare rzeczy w swojej głowie i na pewno przeczytam jakieś następne.
  
Chyba tyle z siebie mogę dzis wykrzesać ale będzie lepiej. Przynajmniej koleżanka Kinga troche lepiej działa na polu blogowym. No ale nic, każdy związek ma jednego który rządzi i jednego pajaca. Ja dziś będę tym pajacem. Dodaję małą ilustrację naszego blogowego związku :P



Magda

Trening obwodowy

Wczoraj miałam małą zmianę w grafiku i poszłam na trening obwodowy o 7.30 rano. Dostałam niezły wycisk, nie powiem...

Na początek zrobiłyśmy 10-minutową rozgrzewkę na bieżni.
Pożniej były 3 serie na 10 stacjach. Między każdą serią była około 2-minutowa przerwa na łyk wody.
Każde ćwiczenie wykonywałyśmy przez 40 sekund i miałyśmy 20 sekund na zmianę stacji.
Na koniec był oczywiście stretching.

1. Skakanka
2. Wykroki do przodu z 10kg workiem treningowym na barkach
3. Wiosła
4. Wchodzenie na drewnianą skrzynię
5. Pompki na bosu
6. Kółko do ćwiczeń fitness
7. Burpees (squat thrust)
8. TRX
9. Martwy ciąg z samą sztangą, bez ciężarów
10 TRX




Mimo bólu mięśni uważam, że było warto i na pewno to jeszcze powtórzę :)

Kinga

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Drugie śniadanie... jogurt naturalny...

Myślę, że nie trzeba długo zachęcać do wyboru jogurtu naturalnego zamiast jogurtu owocowego.

Jogurt naturalny zawiera mleko, mleko w proszku odtłuszczone, białka mleka i żywe kultury bakterii. I jeszcze kilka argumentów za:
- jest łatwiej strawny niż mleko,
- jest doskonałym źródłem białka i wapnia,
- zmniejsza poziom cholesterolu we krwi,
- zwiększa odporność i jest dobrym środkiem leczniczym po infekcji jelit,
- łagodzi objawy PMS u kobiet,
- jest bogatym źródłem witaminy A i B, oraz składników mineralnych takich jak: fosfor, jod, potas i cynk.

Jogurty owocowe zawierają dodatkowo na przykład: cukier, substancje zagęszczające (pektyna), skoncentrowane soki, aromat naturalny, śladowe ilości jaj, wsad wiśniowy (wiśnie, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, sok wiśniowy z zagęszczonego soku wiśniowego), zagęstniki (mączka chleba świętojańskiego, guma guar, pektyna), kwas cytrynowy, regulator kwasowości, cytryniany wapnia, dekstrozę, barwnik E141.

Można świecić w ciemnościach, ale chyba lepiej przeczytać skład z opakowania ;)

Kinga

niedziela, 25 sierpnia 2013

Anatomii ciąg dalszy...

Prostownik grzbietu to mięsień, który odpowiada za utrzymanie pionowej postawy ciała i prostowanie tułowia.


Kilka ćwiczeń...



Kinga

czwartek, 22 sierpnia 2013

Eksperyment ;)

... a wyszło wegetariańskie leczo...



Pokrojoną cebulę (średnią) podsmażyłam na oliwie, ale nie na złoto, tylko na tyle, żeby była miękka. Potem dodawałam po kolei: pokrojone pieczarki (5 średnich), połowę cukini i zieloną paprykę skrojone w kostkę. To wszystko smażyłam na niewielkim ogniu. Z braku mozzarelli do całości dodałam biały serek wiejski. Na koniec przypawiłam majerankiem, pieprzem ziołowym, oregano, ostrą papryką i bazylią.
Dodatkowo można ugotować ryż czy makaron, co kto woli...

Wyszło lepsze niż się spodziewałam :)

Kinga

środa, 21 sierpnia 2013

Deska...

Dostałam dziś niezły wycisk na zajęciach, ale żyję ;) Był step z brzuchem i body workout, tym razem bez hantelek i sztangi, wykorzystywałyśmy ciężar własnego ciała. Trening był interwałowy, w 3 seriach (wolno, szybko)- składy, wykroki do tyłu, zgięcia łokieć do kolana, deska, spięcia brzucha.

Deska to jedno z moich ulubionych ćwiczeń



A jutro mój środowy maraton ;)

Kinga

niedziela, 18 sierpnia 2013

Poniedziałkowy obiad :)

Przepraszam za kiepską jakość zdjęcia, ale wieczorem ciężko zrobić dobrej jakości makro.


Pierść z kurczaka pokroiłam w kostki i na 6 godzin wrzuciłam do marynaty- bardzo łatwej do zrobienia. Dodałam wszystkie możliwe przyprawy, bo lubię dobrze doprawione mięso... Tak wię na pierwszy rzut był majeranek, potem pieprz ziołowy, oregano, odrobina ostrej papryki, bazylia, zioła prowansalskie i czosnek granulowany. Wszysto to zalałam oliwą z oliwek i wymieszałam. A teraz podsmażyłam/ dusiłam na patelni.
Kalafior po prostu ugotowałam. Dodałam tylko szczyptę cukru trzcinowego do smaku.

Trzeba sobie jakoś uprzyjemnić początek tygodnia ;) W kuchni pachnie tak, że pewnie wszystkim sąsiadom w pionie cieknie ślinka :)

Kinga