Na przykład taki dzień jak dzisiaj... na 7 do pracy, koniec około 15:30, żeby po prawie godzinie jazdy autobusem odebrać młodego ze żłobka. Czasem dojazd trwa dłużej, zależy na ile Kraków zdąży się zakorkować. W domu włączam z youtube bajkę o koparkach i mam jakieś 30 minut dla siebie, czyli na to żeby zrobić coś do jedzenia, włączyć pranie lub złożyć to, które wyschło albo puścić następne. Powiesi się jak młody zaśnie. Jeszcze kilka minut na umycie pojemników z jedzenia zabranego do pracy, pokrojenie i zapeklowanie mięsa na kolejny obiad.
Bajki mają to do siebie, że szybko się robią nudne, ale może to i dobrze. Idziemy do drugiego pokoju i zaczynają się zabawy wszelakie... klocki, zwierzaki, samochody, koparki, traktory... I tak do pory kąpieli między 19:30 a 20:00. Potem już tylko butelka na dobranoc i... ooo już po 20:00?
Dziś nie musiałam wieszać żadnego prania, więc był czas na krótki ale intensywny trening w domu:
Rozgrzewka
10 round: 5 push ups, 10 burpees, 20 sit ups, 10 KB swing, 10 squats
Stretching
Jeszcze chwila relaksu i do spania. Jutro też na rano do pracy.
Kinga
poniedziałek, 4 lutego 2019
niedziela, 13 stycznia 2019
7. Bieg Wielkich Serc
Poraz kolejny miałam okazję wziąć udział w tym wyjątkowym wydarzeniu. Tym razem za start w biegu zapłaciła firma, w której pracuję. Fajnie, że robiąc coś co się lubi można wesprzeć szlachetny cel, jakim jest zbiórka środków na zakup sprzętu do szpitali.
Dystans co prawda krótki, ale i tak warto było. Dość mokro po ostatnich opadach śniegu, ale trasa była całkiem nieźle przygotowana. Udało mi się dotrzeć na metę po 26 minutach 28 sekundach i jestem z tego wyniku bardzo zadowolona.
Tak więc mam za sobą pierwszy start w tym roku. Przygotowania do maratonu zaplanowanego na początek kwietnia idą pełną parą:
bieganie -> 3 razy w tygodniu, w tym dłuższe wybieganie 15 + km
crossfit -> 2 razy w tygodniu
burpees'y i stretching tak często, jak to tylko możliwe
Coś mi mówi, że to bęzie fajny sezon biegowy :)
Kinga
Dystans co prawda krótki, ale i tak warto było. Dość mokro po ostatnich opadach śniegu, ale trasa była całkiem nieźle przygotowana. Udało mi się dotrzeć na metę po 26 minutach 28 sekundach i jestem z tego wyniku bardzo zadowolona.
Tak więc mam za sobą pierwszy start w tym roku. Przygotowania do maratonu zaplanowanego na początek kwietnia idą pełną parą:
bieganie -> 3 razy w tygodniu, w tym dłuższe wybieganie 15 + km
crossfit -> 2 razy w tygodniu
burpees'y i stretching tak często, jak to tylko możliwe
Coś mi mówi, że to bęzie fajny sezon biegowy :)
Kinga
piątek, 7 grudnia 2018
5RFT - rounds for time
Rozgrzewka - 6 okrążeń truchtem wokół sali
Stretching dynamiczny
Skakanka - 3 minuty: pierwsza - dowolnie, druga - próba SU na zmianę z DU, trzecia - 100 SU, reszta burpees, gdyby brakło czasu (zrobiła 88 SU i 12 burpees)
Ćwiczenie techniki do WOD
WOD
8 ring push-ups
10 DL (dead lift) 30 kg
12 WBS (wall ball) 4kg, ale w sumie żałuję, że nie wzięłam 6 kg
3 laps farmer carry hantle 2 x 10 kg
W ciągu 12 minut udało mi się zrobić 3 pełne serie i zacząć 4 (8 ring push-ups, 10 DL i 1 WBS). Następnym razem na pewno będzie lepiej :)
Najważniejsza jest technika, zwłaszcza przy większych ciężarach.
Po treningu jeszcze trochę pobiegałam i zrobiłam 33 burpees, żeby osiągnąć założony na dzisiaj cel 45 ;)
Kinga
Stretching dynamiczny
Skakanka - 3 minuty: pierwsza - dowolnie, druga - próba SU na zmianę z DU, trzecia - 100 SU, reszta burpees, gdyby brakło czasu (zrobiła 88 SU i 12 burpees)
Ćwiczenie techniki do WOD
WOD
8 ring push-ups
10 DL (dead lift) 30 kg
12 WBS (wall ball) 4kg, ale w sumie żałuję, że nie wzięłam 6 kg
3 laps farmer carry hantle 2 x 10 kg
W ciągu 12 minut udało mi się zrobić 3 pełne serie i zacząć 4 (8 ring push-ups, 10 DL i 1 WBS). Następnym razem na pewno będzie lepiej :)
Najważniejsza jest technika, zwłaszcza przy większych ciężarach.
Po treningu jeszcze trochę pobiegałam i zrobiłam 33 burpees, żeby osiągnąć założony na dzisiaj cel 45 ;)
Kinga
wtorek, 4 grudnia 2018
EMOM - every minute on the minute
Podczas tego treningu w każdej minucie wykonuje się taką samą sekwencję ćwiczeń. Istnieją dwa rodzaje treningów EMOM: z określoną liczbą powtórzeń lub z określonym czasem wykonywania ćwiczeń.
Warm up
2 okrązenia wokół sali
10 x jump air squat
10 reverse lunges (zakroki)
30 sec hold bottom squat position
1. Plyometric
One leg box jump 5 x 4/4
(5 serii, 4 powtórzenia na każdą nogę, zamiast boxa użyliśmy krążków do sztangi, w każdej serii dokładając sobie po jednym tak, aby stopniowo zwiększać wysokość)
Celem treningu plyometryczny (skocznościowego) jest poprawienie szybkości i mocy ruchów. Jego istotą jest rozciągnięcie mięśni przed ich szybkim skróceniem, co pozwala wyzwolić większą siłę i moc. Ćwiczenia plyometryczne poprawiają wytrzymałość siłową i ekonomię pracy mięśni.
2. Strength
Dumbbell's front rack lunges (wykroki)
Rest 1 minute
Double OH (over head) curry walking (marsz z hantlami w pozycji OH Squat)
4 x 30 m
(na pierwsze 2 serie wzięłam 7,5 kg hantle, a na kolejne dwie - 10 kg)
WOD
EMOM 12 min of:
1 min: 2 lap run (okrążenia wokół sali)
2 min: 6 clean and jerk + 2
3 min: 10 wall ball + 2 (6 kg)
4 min: 6 burpee box jump over + 2 (60 cm)
* add 2 reps every next sets (co w praktyce oznaczało: 6/10/6 powtórzeń w pierwszej serii, 8/12/8 powtórzeń w drugiej serii, 10/14/10 powtórzeń w trzeciej serii)
Moje tętno skoczyło prawie do maxa, ale dałam radę. Kolejny trening w piątek, a w międzyczasie bieganie, stretching i mobility.
Siła!!
Kinga
Warm up
2 okrązenia wokół sali
10 x jump air squat
10 reverse lunges (zakroki)
30 sec hold bottom squat position
1. Plyometric
One leg box jump 5 x 4/4
(5 serii, 4 powtórzenia na każdą nogę, zamiast boxa użyliśmy krążków do sztangi, w każdej serii dokładając sobie po jednym tak, aby stopniowo zwiększać wysokość)
Celem treningu plyometryczny (skocznościowego) jest poprawienie szybkości i mocy ruchów. Jego istotą jest rozciągnięcie mięśni przed ich szybkim skróceniem, co pozwala wyzwolić większą siłę i moc. Ćwiczenia plyometryczne poprawiają wytrzymałość siłową i ekonomię pracy mięśni.
2. Strength
Dumbbell's front rack lunges (wykroki)
Rest 1 minute
Double OH (over head) curry walking (marsz z hantlami w pozycji OH Squat)
4 x 30 m
(na pierwsze 2 serie wzięłam 7,5 kg hantle, a na kolejne dwie - 10 kg)
WOD
EMOM 12 min of:
1 min: 2 lap run (okrążenia wokół sali)
2 min: 6 clean and jerk + 2
3 min: 10 wall ball + 2 (6 kg)
4 min: 6 burpee box jump over + 2 (60 cm)
* add 2 reps every next sets (co w praktyce oznaczało: 6/10/6 powtórzeń w pierwszej serii, 8/12/8 powtórzeń w drugiej serii, 10/14/10 powtórzeń w trzeciej serii)
Moje tętno skoczyło prawie do maxa, ale dałam radę. Kolejny trening w piątek, a w międzyczasie bieganie, stretching i mobility.
Siła!!
Kinga
poniedziałek, 3 grudnia 2018
Treningowe podsumowanie listopada
13 treningów biegowych -> dystans 82,05 km
8 treningów wzmacniających w domu
1 trening siłowy, 1 trening core
2 treningi crossfitowe
8 treningów typu stretching / mobility
W sumie ponad 22 godziny, łącznie ze spacerami, więc nie było źle.
A tak wygląda moje grudniowe wyzwanie:
Kinga
8 treningów wzmacniających w domu
1 trening siłowy, 1 trening core
2 treningi crossfitowe
8 treningów typu stretching / mobility
W sumie ponad 22 godziny, łącznie ze spacerami, więc nie było źle.
A tak wygląda moje grudniowe wyzwanie:
Kinga
piątek, 30 listopada 2018
Jaki był dziś WOD
Drugi trening w boxie Crossfit Nowa Huta. Zaczęliśmy od rozgrzewki, czyli pięciu okrążeń truchtem wokół sali i rozciągania dynamicznego. Potem zrobiliśmy kilka ćwiczeń na technikę front squat'u.
Do pierwszego ćwiczenia wzięłam 7,5 kg hantle.
Dzisiejsze wyzwanie to:
1. FSQ 8 REPS
E2 MOM FOR 5R
Czyli mieliśmy do zrobienia 8 x front squat w 5 seriach (ja z obciążeniem 30, 30, 30, 32, 32 kg).
2. WOD 21-15-9
DB C&J @ 22,5 / 15
BURPEE TO TARGET
T2B
Do pierwszego ćwiczenia wzięłam 7,5 kg hantle.
Burpee to target oznacza burpee z wyskokiem do drążka, a toes to bar powinno wyglądać jak poniżej.
Niestety nie byłam w stanie podciągnąć nóg do samego drążka (choć kiedyś nie stanowiło to dla mnie żadnego wyzwania), więc ćwiczenia zakańczałam w drugiej fazie. Myślę jednak, że za kilka tygodni wrócę do dawnej formy.
Siła!!
Kinga
czwartek, 29 listopada 2018
Powrót na crossfit
Po ponad dwóch latach przerwy w końcu udało mi się po pierwsze zmotywować, a po drugie znaleźć czas, żeby pójść na crossfit. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że ja przez te dwa lata w ogóle nic nie robiłam. Po prostu nie trenowałam crossfitu. Wiele się na to złożyło i stratą czasu byłoby się nad tym rozwodzić. Najważniejsze, że wróciłam :)
Postanowiłam sprawdzić box, który dwa lata temu chyba jeszcze nie istniał... Crossfit Nowa Huta. We wtorki i czwartki o 20.00 mają trening, który nazywa się Endurance. Teraz już wiem, że to typowa wydolnościówka, ale przecież zależy mi właśnie na tym, żeby poprawić swoją wydolność. Wszystko pod kontem możliwego startu na maratonie w Dębnie w kwietniu przyszłego roku, o ile uda mi się zarejestrować.
Taki oto WOD w parach przygotował dla nas trener:
Rozgrzewka:
10,9,8,7...1 x burpee over the bar (bokiem)
1 okrążenie biegiem wokół sali
40 single unders (SU) alb 20 double unders (DU)
Jedna osoba ćwiczyła (10 x burpee, 1 okrążenie, 40 SU), a druga odpoczywała i tak na zmianę.
WOD
16, 14, 12, 10
Dumbbell snatch high pull
Box jump
Praca i odpoczynek jak powyżej.
Do DSHP wzięłam 2,5 kg hantle, bo trener powiedział, że lepiej będzie jak utrzymam tempo, więc go posłuchałam. Nie ma co kozaczyć po tak długiej przerwie.
Box jump 50 cm też wystarczy jak na początek.
Na koniec - sprint wzdłuż sali, na zmianę
10,9,8,7...1
w sumie około 500 m na każdą osobę
Już pod sam koniec zrobiliśmy ćwiczenia z piłką na mięśnie skośne brzucha, w trzech seriach 18, 14, 10.
Kolejna crossfitowa odsłona już jutro :) Żeby nie było, że za często, to zrobiłam sobie dwa dni przerwy na stretching i mobility. Można powiedzieć, że w końcu poszłam po rozum do głowy ;)
Kinga
Postanowiłam sprawdzić box, który dwa lata temu chyba jeszcze nie istniał... Crossfit Nowa Huta. We wtorki i czwartki o 20.00 mają trening, który nazywa się Endurance. Teraz już wiem, że to typowa wydolnościówka, ale przecież zależy mi właśnie na tym, żeby poprawić swoją wydolność. Wszystko pod kontem możliwego startu na maratonie w Dębnie w kwietniu przyszłego roku, o ile uda mi się zarejestrować.
Taki oto WOD w parach przygotował dla nas trener:
Rozgrzewka:
10,9,8,7...1 x burpee over the bar (bokiem)
1 okrążenie biegiem wokół sali
40 single unders (SU) alb 20 double unders (DU)
Jedna osoba ćwiczyła (10 x burpee, 1 okrążenie, 40 SU), a druga odpoczywała i tak na zmianę.
WOD
16, 14, 12, 10
Dumbbell snatch high pull
Box jump
Praca i odpoczynek jak powyżej.
Do DSHP wzięłam 2,5 kg hantle, bo trener powiedział, że lepiej będzie jak utrzymam tempo, więc go posłuchałam. Nie ma co kozaczyć po tak długiej przerwie.
Box jump 50 cm też wystarczy jak na początek.
Na koniec - sprint wzdłuż sali, na zmianę
10,9,8,7...1
w sumie około 500 m na każdą osobę
Już pod sam koniec zrobiliśmy ćwiczenia z piłką na mięśnie skośne brzucha, w trzech seriach 18, 14, 10.
Kolejna crossfitowa odsłona już jutro :) Żeby nie było, że za często, to zrobiłam sobie dwa dni przerwy na stretching i mobility. Można powiedzieć, że w końcu poszłam po rozum do głowy ;)
Kinga
niedziela, 25 listopada 2018
CELE BIEGOWE 2019
Ten rok wiele mnie nauczył o mnie i o bieganiu, albo o aktywności fizycznej w ogóle. Mam za sobą jedno zejście z trasy i trzy biegi oddane walkowerem, ale nie będę się na ten temat rozpisywać, bo też nie ma o czym. Mogłabym się poddać i odpuścić bieganie, ale przecież nie mogę bez tego żyć. Teraz, kiedy remont mieszkania nareszcie zbliża ku końcowi, będziemy się mogli bardziej skupić na nowych celach i treningach. Od wtorku zamierzam wrócić na crossfit, żeby odbudować wydolność i wytrzymałość. Do tego dorzucę treningi biegowe trzy razy w tygodniu, mobility i może chociaż raz basen.
A takie cele założyłam sobie na przyszły rok:
13 stycznia -> 7. Bieg Wielkich Serc -> 5 km -> 00:26:28
7 kwietnia -> Maraton Dębno -> 42 km 195 m -> 04:03:49
11 maja -> VIII Górski Bieg Kwitnącej Jabłoni -> ok. 6,6 km
12 maja -> XVII Bieg Skawiński -> 10 km
26 maja -> 30. Maraton Juranda w Szczytnie -> 42 km 195 m -> 03:56:53
1 czerwca -> VI Międzynarodowy Bieg Charytatywny Run 4 a Smile w Nowym Sączu -> 3 km -> 00:15:00
16 czerwca -> VI Bieg Wierchami Waligóra -> 30 km -> 04:19:05
7 lipca -> Limanowa Forrest -> 7 km
13 lipca -> Pobiednicki Półmaraton POMAGAM 2019 (koło Krakowa) -> 21 km 97,5 m
29 czerwca -> Przehyba Trail -> 15 km -> 02:06:40
27 lipca -> Młyn Trial Michałowice -> 23 km -> 02:53:29
3 sierpnia -> Gorce Ultra Trial -> 48 km -> 07:52:24
7 września -> Biesy Trail Czady -> 44 km -> 09:09:57
5 października -> VI Podbieg na Makowicę
20 października -> 20. PKO Poznań Maraton -> 42 km 195 m -> 04:50:39
10 listopada -> Sądecka Dycha o Puchar Newagu
11 listopada ->VII Bieg Niepodległości w Rytrze -> 10 km -> 00:53:55
17 listopada -> V Gorlicki Bieg Górski -> 22 km
Byle do przodu :)
Kinga
A takie cele założyłam sobie na przyszły rok:
13 stycznia -> 7. Bieg Wielkich Serc -> 5 km -> 00:26:28
7 kwietnia -> Maraton Dębno -> 42 km 195 m -> 04:03:49
26 maja -> 30. Maraton Juranda w Szczytnie -> 42 km 195 m -> 03:56:53
1 czerwca -> VI Międzynarodowy Bieg Charytatywny Run 4 a Smile w Nowym Sączu -> 3 km -> 00:15:00
16 czerwca -> VI Bieg Wierchami Waligóra -> 30 km -> 04:19:05
29 czerwca -> Przehyba Trail -> 15 km -> 02:06:40
27 lipca -> Młyn Trial Michałowice -> 23 km -> 02:53:29
3 sierpnia -> Gorce Ultra Trial -> 48 km -> 07:52:24
7 września -> Biesy Trail Czady -> 44 km -> 09:09:57
20 października -> 20. PKO Poznań Maraton -> 42 km 195 m -> 04:50:39
11 listopada ->VII Bieg Niepodległości w Rytrze -> 10 km -> 00:53:55
Byle do przodu :)
Kinga
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Bieg Wierchami Waligóra
Mój pierwszy bieg ultra mam już za sobą. Dopiero wczoraj wieczorem dotarło do mnie, czego dokonałam. Oficjalne wyniki pojawiły się dzisiaj.
Trasa liczyła niespełna 30 kilometrów, ale była dość wymagająca. Beskid Sądecki ma to do siebie, że zejście ze szczytu niekoniecznie musi oznaczać schodzenie w dół ;) Ostatnie dwa kilometry asfaltem zrobiły swoje i musiałam iść. Moje tętno oscylowało w granicach 140 bpm i czułam, że brakuje mi oddechu. Nie ukrywam, że mnie to mocno zdemotywowało i chyba trochę poniosła mnie ambicja, a przecież liczy się to, że dotarłam do mety i przez 28 kilometrów szło mi naprawdę świetnie.
Ostatecznie skończyło się 109 miejscem w kategorii open (wśród 174 sklasyfikowanych), z czasem 4:16:35 h.
Jestem zadowolona z wyniku. Wyciągnęłam już wnioski i wiem, co muszę zrobić, żeby go poprawić. Przede wszystkim muszę zmienić dietę, dorzucić do niej węglowodany złożone. Muszę nauczyć mój organizm spożywania posiłków podczas treningu (biegu) i nie mówię tu o żelach energetycznych, ale o czymś konkretnym. Ponadto muszę więcej trenować w terenie urozmaiconym. To ostatnie nie będzie łatwe, ale postaram się wykorzystać każdą okazję i każdy wyjazd poza miasto.
Wielkie gratulacje i podziękowania dla organizatora... za widokową i dobrze oznaczoną trasę, obfite punkty żywieniowe, pomoc wolontariuszy i fantastyczną atmosferę.
Medal jak najbardziej zasłużony. Jest satysfakcja i motywacja do kolejnych startów :)
Kinga
poniedziałek, 28 maja 2018
Goralman - 26 maja 2018
To zdecydowanie jedne z najlepszych zawodów, w których do tej pory brałam udział. To niesamowite uczucie być członkiem sztafety.
Panowie kapelusze z głów. My mamy te nasze wymarzone... góralskie... Cudowna walka i uczucie na mecie. Według mojego Polara miałam czas 3:18:25 h i jestem mega dumna z tego wyniku. Góry to góry, wymagają przygotowania i pokory.
Do pokonania we troje mieliśmy dystans 1/2 IM (2 km pływania, 83 km na rowerze i 21 km biegu).
Start o godzinie 8 rano w Namestovie na Słowacji. Pływanie to mocna strona Jacka. Potem pałeczkę przejął Janusz i pokazał formę na rowerze. Na mnie czekała Babia Góra...
Wiem już na pewno, że po rowerze miałam 28 minut straty do pierwszej sztafety, do drugiej - około 10... może mniej... nie mamy jeszcze oficjalnych wyników. Wiedziałam, że mam po prostu robić swoje, ale to tak trochę głupio być na trzecim miejscu wśród trzech sztafet... ;) Uwielbiam Babią... budzi respekt i daje po d... Jestem mocna w podbiegach, procentuje crossfit z kiedyś tam. Wiedziałam, że mam marną szansę, żeby dogonić dziewczynę z pierwszej sztafety, ale po cichu liczyłam na walkę o drugie miejsce i faktycznie była... Doszłam gościa na szczycie Babiej. Widziałam, że ma kryzys na podejściu, ale po krótkiej przerwie na stacji z żywnością popruł w dół aż się kurzyło. Pomyślałam, że albo coś wziął, albo się zaraz przypali. To było to drugie. Minęłam go niewiele potem, mówił że ma skurcze ud, ale nie potrzebuje pomocy. No to pobiegłam dalej, żeby zrobić swoje. Gość był ambitny i jeszcze kilka razy się wymijaliśmy aż do wypłaszczenia... około 3 km... Tam czekali na mnie Kasia i Janusz. Biegliśmy razem, w dobrym tempie, około 4:40 km na minutę. Nie wiem, skąd wzięłam siły, żeby jeszcze śpiewać, ale to ewidentnie zbijało z tropu mojego konkurenta. Goralman ma bardzo charakterystyczne zakończenie, bo tuż przed metą jest kilkudziesięciometrowy podbieg, ale taki pionowo w górę. Powiedziałam Januszowi, że nie dam rady biec i zaczęłam iść, ale poczułam, że teraz nie mogę odpuścić i pobiegłam te ostatnie kilka metrów... Wyrównałam stratę i wyprzedziłam konkrecyjną sztafetę o 2 sekundy. Mieliśmy wywalczone pudło!!
Panowie kapelusze z głów. My mamy te nasze wymarzone... góralskie... Cudowna walka i uczucie na mecie. Według mojego Polara miałam czas 3:18:25 h i jestem mega dumna z tego wyniku. Góry to góry, wymagają przygotowania i pokory.
I jeszcze kilka słów uznania dla organizatora. Mamy się czego i od kogo uczyć. Wszystko dopięte na ostatni guzik, świetna atmosfera i doping w trakcie zawodów, dobrze oznaczone trasy, obfite punkty żywieniowe, dwudaniowy posiłek dla każdego zawodnika (rosół i ryż z gulaszem), niestandardowe nagrody... Dziękujemy!!
Niedługo powtórka z rozrywki, bo już za miesiąc w Rytrze. Hej sokoły... ;)
Kinga
niedziela, 6 maja 2018
Cracovia Maraton - 22 kwietnia 2018
Spóźniona relacja z mojego biegu na dystansie maratońskim po dwóch latach od pierwszego startu. Jestem zadowolona z wyniku, mimo iż po cichu liczyłam na to, że uda mi się poprawić życiówkę. Po 23/24 kilometrze wiedziałam już, że jest to mało realne, ale nie odpuściłam i biegłam do końca. Ostatecznie udało się osiągnąć czas 3:59:40 h.
Moje wnioski z tego startu:
- poprawić sposób odżywiania - więcej węglowodanów złożonych,
- poprawić odżywianie w trakcie biegu na długim dystansie, bo trzy żele energetyczne to stanowczo za mało...
- zwiększyć ilość treningów wydolnościowo-wytrzymałościowych.
Mogę powiedzieć, że to były główne przewinienia z mojej strony, a resztę zrobiła pogoda, czyli lato w pełni w kwietniu. Po 35 kilometrze było już coraz trudniej, ale nie poddałam się i biegłam. Szłam tylko na długości punktów odżywczych. Satysfakcja na mecie była nie do opisania. Pojawiła się też myśl, żeby jesienią spróbować poprawić wynik ;) Ambicja...
Dziękuję organizatorom za jedną pętlę, ale czy naprawdę nie dało się bez mniejszej ilości "zawijasów"? Pakiet startowy, jak zwykle po krakowsku, czyli bardzo bardzo skromnie. Gdybym płaciła pełną opłatę startową, to pewno bym się poirytowała... na szczęście w grupie jest zawsze taniej ;)
To mój ostatni, tym razem już zdecydowanie, start w Krakowie. Jest tyle ciekawszych miejsc i tylu bardziej przychylnych biegaczom organizatorów... Na przykład w Skawinie można wystartować z dzieckiem w specjalnym biegowym wózku.
Moje najbliższe poważne wyzwanie to Goralman... Babia Góra będzie moja!! :)
Kinga
Moje wnioski z tego startu:
- poprawić sposób odżywiania - więcej węglowodanów złożonych,
- poprawić odżywianie w trakcie biegu na długim dystansie, bo trzy żele energetyczne to stanowczo za mało...
- zwiększyć ilość treningów wydolnościowo-wytrzymałościowych.
Mogę powiedzieć, że to były główne przewinienia z mojej strony, a resztę zrobiła pogoda, czyli lato w pełni w kwietniu. Po 35 kilometrze było już coraz trudniej, ale nie poddałam się i biegłam. Szłam tylko na długości punktów odżywczych. Satysfakcja na mecie była nie do opisania. Pojawiła się też myśl, żeby jesienią spróbować poprawić wynik ;) Ambicja...
Dziękuję organizatorom za jedną pętlę, ale czy naprawdę nie dało się bez mniejszej ilości "zawijasów"? Pakiet startowy, jak zwykle po krakowsku, czyli bardzo bardzo skromnie. Gdybym płaciła pełną opłatę startową, to pewno bym się poirytowała... na szczęście w grupie jest zawsze taniej ;)
To mój ostatni, tym razem już zdecydowanie, start w Krakowie. Jest tyle ciekawszych miejsc i tylu bardziej przychylnych biegaczom organizatorów... Na przykład w Skawinie można wystartować z dzieckiem w specjalnym biegowym wózku.
Moje najbliższe poważne wyzwanie to Goralman... Babia Góra będzie moja!! :)
Kinga
sobota, 21 kwietnia 2018
Jutro maraton...
Myślę, że jestem dobrze przygotowana do jutrzejszego biegu i jestem zadowolona z moich treningów, choć dopiero jutro się okaże, na ile były skuteczne. W kwietniu udało mis się wybiegać sporo kilometrów.
Najważniejsze, że nie zabrakło czasu na rozciąganie...
Dzisiaj odebrałam pakiet startowy. Dość ubogi, ale to dość typowe w Krakowie ;) Na szczęście nie ponosiłam pełnej opłaty startowej. Zapas suplementów na bieg też już przygotowany.
Teraz już tylko relaks :)
Kinga
niedziela, 8 kwietnia 2018
Podsumowanie marca
To był dość intensywny miesiąc, szczególnie biegowo. Myślę, że udało mi się nadrobić półtorej tygodnia stracone przez anginę.
Na koniec marca zafundowałam sobie ponad 10 kilometrowe wybieganie z podbiegami. Akurat byłam w okolicach Nowego Sącza i byłoby szkoda nie wykorzystać okazji. Takie treningi na pewno zaprocentują pozytywnym efektem podczas zbliżającego się maratonu.
Był czas i na bieganie, i na trx'a i na stretching. Zauważyłam, że odkąd zaczęłam się rozciągać o wiele lepiej biega mi się na dłuższych dystansach. Dlatego zamierzam kontynuować.
Maraton już za dwa tygodnie i powoli zaczynam czuć smak adrenaliny i endorfin :)
Kinga
Na koniec marca zafundowałam sobie ponad 10 kilometrowe wybieganie z podbiegami. Akurat byłam w okolicach Nowego Sącza i byłoby szkoda nie wykorzystać okazji. Takie treningi na pewno zaprocentują pozytywnym efektem podczas zbliżającego się maratonu.
Był czas i na bieganie, i na trx'a i na stretching. Zauważyłam, że odkąd zaczęłam się rozciągać o wiele lepiej biega mi się na dłuższych dystansach. Dlatego zamierzam kontynuować.
Maraton już za dwa tygodnie i powoli zaczynam czuć smak adrenaliny i endorfin :)
Kinga
Subskrybuj:
Posty (Atom)








