wtorek, 1 grudnia 2015

Nieidealna

Perfekcjonizm może człowieka zniszczyć, ale tylko wtedy, jeśli się na to pozwoli.
Urodziłam się w czasach, kiedy mycie zębów, przynajmniej na wsi, nie należało do codziennych rytuałów. Fakt, że w szkołach była akcja mycia zębów fluorem. Raz w tygodniu, o ile dobrze pamiętam, przychodziła pani higienistka i zaganiała wszystkich do łazienki. Tylko, że raz w tygodniu to trochę za rzadko...
O ile jakoś potrafiłam przeboleć brak lalki Barbie, bo na jej zakup nie było nas po prostu stać, o tyle o wiele gorzej przyszło mi pogodzenie się z tym, że nie mam takich zębów, jakie miała pani występująca w popularnej wówczas reklamie...

Wrigley's Spearmint reklama lata 90-te

Szkoda, że nikt mi wtedy nie powiedział, że te jej lśniące białe zęby niekoniecznie są prawdziwe ;) Mniej więcej w tym czasie zaczęłam dbać o higienę jamy ustnej i na wzór Amerykanów codziennie myłam zęby. Wyszło mi to raczej na dobre, mimo iż moje zęby nie są śnieżnobiałe i między górnymi jedynkami mam szparę a'la Madonna ;) Błędy stomatologów z czasów PRL'u udało mi się poprawić kilkanaście lat później, na szczęście...
W połowie liceum zaczęłam się odchudzać, bo każda z nas chciała wyglądać jak słynna modelka...

Claudia Schiffer Perfectly Fit Abs-1995

Na szczęście w nieszczęściu oprócz ograniczenia jedzenia, zaczęłam też ćwiczyć w domu i niepotrzebna mi była do tego żadna Chodakowska. Wystarczył jeden złośliwy tekst koleżanki z klasy i gotowe. Z odmawianiem sobie jedzenia skończyłam mniej więcej po roku, kiedy to przymierzyłam jedną z moich ulubionych bluzek i stwierdziłam, że wyglądam... źle... jak wieszak z wielkimi kolanami. Ta samokrytyka prawdopodobnie uratowała mnie wtedy przed anoreksją.
W moim domu zawsze jadło się dużo i po polsku. Jako nastolatka często się nasłuchałam, że to nieważne czy ćwiczę czy nie, i tak będę gruba, bo to u nas dziedziczne. Nie dałam sobie wmówić tej bzdury i robiłam swoje.
Nigdy nie byłam na tzw. diecie, a popełniłam więcej dietetycznych pomyłek niż ustawa przewiduje. Na początku pracowałam w systemie zmianowym, po 12 godzin na stojąco. Jadłam rano jakieś ciastka, w trakcie dnia lub nocy wypijałam hektolitry słodkiej kawy i po zakończeniu zmiany jadłam "byle co", byle się tylko zapchać i nie czuć ssania w żołądku. Nikt mi wtedy nie powiedział, że za nadwagę odpowiedzialny jest skład posiłku, a niekoniecznie jego ilość. No może niektórzy próbowali mi to uświadomić, ale ja i tak nie słuchałam.
Śmieciowe jedzenie towarzyszyło mi przez kilka następnych lat. W pewnym momencie nawet całkowicie zrezygnowałam z ciepłych posiłków. Jadłam za to bardzo dużo pełnoziarnistego chleba, hahaha... Nigdy nie miałam nadwagi, chyba że tę ukrytą. Moje BMI było zawsze w normie, no może za wyjątkiem tych momentów, kiedy miałam niedowagę. Mam zespół jelita wrażliwego i w sytuacjach stresowych nie mogę jeść. W swoim skrajnym przypadku ważyłam 51 kg przy wzroście 170 cm. Lekarz odmówił mi wtedy wystawienia zaświadczenia o zdolności do pracy. Musiałam tragicznie wyglądać. Cieszę się, że mam to już za sobą.
Kiedy zaczęłam pracować w korpo, całkowicie zaniedbałam dietę. W ogóle nie jadłam warzyw, a tylko czasem jakiś owoc. Natomiast piłam bardzo dużo słodkiej kawy i czekolady z automatu, fuj, dziś bym się tego nie tknęła.
Zmiana moich nawyków żywieniowych zaczęła się od bardzo małych kroczków. Zainspirowała mnie koleżanka, która zdrową dietą i ćwiczeniami w domu wypracowała sobie nienaganną sylwetkę. Mnie bardziej chodziło o eliminację chemii z posiłków, przynajmniej na tyle, na ile to możliwe.
Kiedy ponad dwa lata temu zaczęłam bardziej intensywnie uprawiać sport, przyszedł czas na całkowitą rewolucję w moich nawykach żywieniowych. To się oczywiście nie stało z dnia na dzień. Miałam chwile buntu, zwątpienia i słabości. Prawie dwa lata temu postanowiłam przejść na dietę bezglutenową i do dziś uważam, że to była bardzo dobra decyzja. W międzyczasie dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na temat odżywiania. Popełniłam też wiele błędów, ale już wiem, że teraz jestem na właściwej drodze.
Żadna skrajność nie jest dobra. Trzeba zawsze zachować umiar. Rezultatem całkowitego wyeliminowania tzw. niezdrowej żywności mogą być alergie pokarmowe. Tzn. jeżeli nigdy nie miałam alergii na laktozę, a teraz całkowicie wyeliminuje ją z diety, to może się zdarzyć, że za jakiś czas mój organizm przestanie ją tolerować. Właśnie dlatego trzeba zachować umiar.
Za problemy z utrzymaniem wagi w głównej mierze odpowiedzialny jest cukier i to jego spożycie trzeba mieć pod kontrolą. Na szczęście słodycze i ciastka są mi obojętne, więc nie mam z tym większego problemu.
Nigdy nie będę idealna, z resztą chyba nawet nie chcę. Chcę uprawiać sport w zdroworozsądkowych ilościach i nie po to, żeby mieć odlotową sylwetkę. Lubię się zmęczyć, lubię widzieć progres i lubię endorfiny. Moim celem jest dobre samopoczucie, zdrowie i siła, a nie wygląd. Ten ostatni jest tylko skutkiem ubocznym stylu życia, na który się kiedyś zdecydowałam.
To tak w telegraficznym skrócie. Najważniejsze, żeby być pozytywnym, wierzyć w siebie i swoje cele :)


Kinga

poniedziałek, 30 listopada 2015

Trening w domu

Od zeszłego czwartku męczy mnie wirusowe zapalenie krtani. Treningi w klubie fitness (klimatyzacja), bieganie, czy chociażby pływanie na basenie (chlor) odpadają. W zasadzie oprócz tego, że nie mogę mówić, to nic mi nie jest. Nie trenowałam przez cztery dni i jeśli dziś czegoś nie zrobię, to oszaleję... ;) Ileż można siedzieć i nic nie robić? Na szczęście jest kilka ćwiczeń, które można zrobić w domu i taki mam właśnie plan na dzisiejszy wieczór :)


Na początek rozgrzewka z Mel B

Mel B - 20 minutowy trening całego ciała

Nogi

1. Squats / Sumo squats  (przysiady) 15x
2. Walking lunges (wykroki z ciężarkami) / Reverse lunges (zakroki) 12x P, 12x L
3. Weighted step ups (wstępowanie na skrzynię z ciężarkami) 12x P, 12 x L
4. Kettlebell squat & press (przysiad z wyciskaniem z kettlebell) / Kettlebell squat clean & press (przysiad, zarzut, wyciskanie) 15x

20 x kettlebell swing (8 kg)

Ręce i ABS

1. Push ups (pompki) / Lay down push ups (pompki z oderwaniem rąk) 15x
2. Triceps dips 15x
3. Mountain climbers (bieg w podporze) 20x P 20x L
4. Plank (deska) min 60 sekund / Commandos (deska, schodzenie na przedramiona) 12x P, 12 x L
5. Sit ups (brzuszki) / Leg raises (wznosy nóg) / Straight leg jackknife (scyzoryki) 15x
6. Sit ups with twist (brzuszki ze skrętem) / Ab bikes (spiecia brzucha ze skrętem do kolana) po 20x na stronę

20 x kettlebell swing (8 kg)

Polecam także:

Mel B - 15 minutowy trening cardio

A potem poczytam książkę i grzecznie położę się do łóżka o jakiejś przyzwoitej godzinie.

Kinga

niedziela, 29 listopada 2015

Hormony szaleją

Estrogeny to żeńskie hormony płciowe. Zalicza się do nich estradiol, estron i estriol. Są odpowiedzialne za regulację cyklu miesiączkowego. W jego pierwszej fazie stymulują wzrost błony śluzowej macicy i przygotowują ją do implantacji zarodka. Ponadto odpowiadają za gospodarkę lipidową (m. in. zwiększają wydalanie cholesterolu z żółcią) i wapniową (zwiększają odkładanie wapnia w kościach, stymulują wzrost kości i chrząstek). Zwiększają przyswajanie białek i syntezę białek endogennych, a także krzepliwość krwi.
Innymi funkcjami estrogenów są: przyspieszanie metabolizmu, redukowanie masy mięśniowej, zwiększenie formowania tkanki kostnej.
Skutkiem niedoboru estrogenów są zaburzenia miesiączkowania, niepłodność, zanik II i III-rzędnych cech płciowych, osteoporoza, uderzenia gorąca, nocne poty, zaburzenia snu, infekcje dróg moczowych, nietrzymanie moczu, spadek libido, wahania nastroju, depresja, zaburzenia pamięci, utrata kolagenu i nawilżenia w warstwach skóry, podwyższenie poziomu cholesterolu.
Skutkiem nadmiaru estrogenów są również zaburzenia miesiączkowania, zwiększone prawdopodobieństwo występowania zakrzepów i zatorów, obrzęki, nadmierny zastój wody i jonów Na+, przyrost masy ciała, powiększenie piersi, zaburzenia funkcji wątroby, kamica dróg żółciowych, żółtaczka, bóle głowy, napady migreny, nudności, wymioty, miażdżyca, skurcze, zmęczenie, uderzenia gorąca, depresja, ataki paniki, obniżenie poczucia własnej wartości, wahania nastroju, zaburzenia pamięci.

Microgynon 21

Etynyloestradiol jest syntetycznym estrogenem o 5-10 razy silniejszym działaniu od estradiolu.

Progesteron (luteina) jest żeńskim hormonem płciowym, odpowiedzialnym za regularny cykl mentruacyjny oraz wyrównywanie poziomu glukozy we krwi. Jego niedobór może powodować problemy z zajściem w ciążę, z kolei jego zbyt dużę stężenie może powodować obrzęki (zatrzymanie wody w organizmie) lub sprzyjać powstawaniu żylaków.
Konsekwencją niedoboru luteiny mogą być choroby przyczyniające się do zaburzenia procesu widzenia (AMD).
Źródła luteiny: szpinak, jarmuż, pietruszka, sałata, kabaczek, brokuł, cebula, żółtko jaja, marchewka karotka.

Luteina ratunkiem dla wzroku

Prolaktyna jest hormonem produkowanym przez przysadkę mózgową. Przyczyną nadmiernego wydzielania prolaktyny może być stres, sen, stosunek płciowy, obecność guza w przysadce mózgowej, nieprawidłowa praca wątroby lub nerek, niedoczynność tarczycy, przyjmowanie leków antydepresyjnych, przeciw nadciśnieniu, odstawienie hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Do objawów hiperprolaktynemii zalicza się: nieregularne miesiączki, bolesność piersi, nadmierne owłosienie ciała, problemy z zajściem w ciążę, spadek libido, obfite lub skąpe miesiączki, wahania nastroju, trądzik.

Kortyzol to naturalny hormon steroidowy wytwarzany przez korę nadnerczy. Wywiera duży wpływ na metabolizm, jest także nazywany hormonem stresu. Ma działanie przeciwzapalne (łagodzi stany zapalne i alergie), zatrzymuje sól w organizmie, zwiększa wydalanie potasu, powoduje zwiększenie stężenia glukozy we krwi, przyspiesza rozkład kwasów tłuszczowych. Kortyzol wpływa także na gospodarkę białkową (nasila katabolizm, czyli rozpad białek). Osłabia działanie układu odpornościowego. Podnosi ciśnienie krwi, wzmaga wydzielanie soku żołądkowego, powoduje uwalnianie wapnia z kości.
Przewlekły nadmiar kortyzolu we krwi prowadzi do przemieszczania się depozytów tkanki tłuszczowej (bawoli kark, księżycowata twarz, otyłość brzuszna, chyde kończyny), ścieńczenia skóry, powstawania rozstępów o różowej barwie, trądziku, insulinooporności, nadciśnienia tętniczego, zaburzeń nastroju, depresji, bezsenności.

Kortyzol - kiedy warto zbadać jego poziom?

Testosteron jest podstawowym męskim steroidowym hormonem płciowym, produkowanym głównie w jądrach, w niewielkich ilościach przez korę nadnerczy, jajniki i łożysko. Testosteron ma wpływ anaboliczny poprzez pobudzenie syntezy białek, w niewielkim stopniu powoduje zwiększenie masy mięśniowej. Może zwiększać poziom libido. Zwiększa poziom cholesterolu we krwi, może podnosić ciśnienie krwi.

Hormony mają wpływ na 150 funkcji życiowych naszego organizmu, m. in. poziom energii, stan pamięci, fale mózgowe, wchłanianie witamin, metabolizm, ostrość zmysłów. Decydując się na pigułki antykoncepcyjne, kobieta zastępuje swój naturalny system hormonalny jego syntetyczną wersją.

Możliwe skutki odstawienia tabletek antykoncepcyjncyh:
- pogorszenie stanu skóry,
- wypadanie włosów,
- zmniejszenie objętości biustu,
- wahania nastroju,
- szybkie przetłuszczanie się skóry głowy,
- zwiększone libido,
- bolesne menstruacje,
- nieregularne miesiączki,
- podwyższenie poziomu hormonów (rzadko, albo się o tym nie mówi i nie pisze),
- zatrzymanie wody w organizmie,
- bolące i opuchnięte piersi,
- bóle podbrzusza,
- wydęty brzuch,
- zwrost wagi,
- zmęczenie,
- problemy z poceniem się.

O skutkach ubocznych odstawienia tabletek nie przeczytamy w żadnej ulotce dołączonej do opakowania. Lekarz też nam o tym nie powie. Kiedy powiedziałam mojej pani ginekolog, że po odstawieniu tabletek przytyłam 5 kg, ironicznie stwierdziła, że powinnam się zgłosić do dietetyka. Po czym dodała, że dla kobiet po 30-ste przybieranie na wadze jest w normie. Zgadzam się, tyle że ja uprawiam sport i wiem, co jem, z resztą nie bez powodu konsultuje moją dietę z trenerem personalnym. Poszłam do internisty i powiedziałam wprost, że chcę zbadać hormony. Na razie dostałam skierowanie na morfologię, glukozę, cholesterol i hormony tarczycy. Po wykonaniu tych badań mam się umówić na konsultację z endokrynologiem. Zobaczymy, co ten powie...
Szkoda tylko, że trzeba szukać pomocy w internecie, bo na wsparcie od lekarza czy koleżanek nie można liczyć. Przytyłaś? Gdzie?

Potrzebuję zmiany!! Im szybciej tym lepiej...

Kinga

wtorek, 24 listopada 2015

Co z tym żółtkiem?

Co inny trener lub dietetyk, to inna opinia na temat żółtka... jeść czy nie jeść? Postanowiłam sama zrobić rozeznanie i oto, czego się dowiedziałam.
Żółtko jajka jest źródłem luteiny, barwnika działającego jak wewnętrzne okulary słoneczne, filtrującego szkodliwe dla oczu światło niebieskie i zapobiegającego uszkodzeniom siatkówki. Poza tym stanowi największe źródło pokarmowe lecytyny, która jest niezbędna do budowy choliny. Ta z kolei umożliwia przesyłanie impulsów, mających wpływ na jakośc pamięci, przyspiesza usuwanie tłuszczów z wątroby, zapobiega ich odkładaniu na ścianach tętnic.

Jaja na zdrowie?

Żołtko jaja kurzego zawiera cholesterol, ale z drugiej strony kurze jajo jest bogatym źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, które powodują obniżenie zawartości choresterolu całkowitego oraz frakcji złego choresterolu (LDL).

Skarby ukryte w jajkach

Żołtko zawiera witaminy A, D, E, witaminy z grupy B oraz magnez, żelazo i sód.

Białko jest zdrowsze od żółtka? Co siedzi w... jajku

Sama zjadam na drugie śniadanie 2 lub 3 całe jajka, w różnej formie... jajecznica, omlet, sadzone, na twardo... Od dwóch lat regularnie sprawdzam poziom choresterolu i jest w normie. Jaki z tego wniosek? Nie marnujmy jedzenia. Jest tylu ludzi na świecie, którzy nie mają czego włożyć do ust.

Kinga

środa, 18 listopada 2015

Trening zgodnie z planem

Po dość intensywnym dniu w pracy, postanowiłam zostawić wszystkie negatywne emocje na siłowni. No może nie do końca, bo najpierw poszłam na zajęcia na stepie, połączone z ćwiczeniami na mięśnie brzucha, a dopiero potem na Team Challenge.
Trener jak zwykle stanął na wysokośći zadania. Dziś mieliśmy do zaliczenia 10 stacji ( 1 minuta pracy x 2, 30 sekund przerwy między każdą serią ćwiczeń). Trening był więc krótki, ale za to intensywny. Ćwiczymy nie tylko wytrzymałość, wydolność i siłę, ale także albo przede wszystkim technikę. W tej kwestii nasz trener jest nieubłagalny. Karą za koci grzbiet przy podnoszeniu ciężarów było 10 burpees.
A poniżej poszczególne stacje i moje wyniki z każdej serii:
-> Overhead squat (technika) -> 17/20
-> Pozionka gimnastyczna (z ugiętymi kolanami) -> 60s / 60s
-> Wall climb 3/4
-> SDHP -> 20 kg -> 16/20
-> Medicine ball clean (technika) -> 4/6
-> Rest
-> Drążek podchwyt - > izometria 30s /30s
-> Front squat -> 20 kg -> 16 / 19 powtórzeń
-> Press -> 10 kg -> 19 /17
-> Wiosła -> 2:30 min -> 563 m
-> Double unders 0/0 (ale się staram;)


Dziś jestem z siebie zadowolona i mimo że to nie jest 100% moich możliwości, to wiem że powoli wrócę do formy.
Za to w poniedziałek nastąpił przełom w moim kraulu, pływałam robiąc oddech co trzeci ruch ręką. Jestem z siebie dumna i szczęśliwa, że w końcu nastąpił przełom, na który tak długo czekałam.
Na jutro planuje bieganie, nie zadługo, bo tak około 8 km. Jak to się mówi... trening z rana jak śmietana ;)

Kinga

niedziela, 15 listopada 2015

Moje antipasti

Składniki:
15-18 papryczek chili (czerwone i zielone)
400g serka słonego "a'la feta"
sól, pieprz, oregano
3 ząbki czosnku
1/2 litra oleju rzepakowego i oliwy z oliwek

Przygotowanie:
Papryczki oczyścić z gniazd, gotować przez 5-7 minut, odcedzić i dokładnie osuszyć. Serek ugnieść na jednolitą masę, doprawić solą, pieprzem i oregano. Papryczki nadziać porcją sera i dość szczelnie ułożyć w szklanym słoiku.Wrzucić przekrojone na pół ząbki czosnku, posypać oregano i zalać gorącym olejem pomieszanym z oliwą z oliwek. Słoik zakręcić.


Specjał ma być gotowy za 2-3 dni. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie smakował, bo jedno już wiem... udało mi się kupić bardzo pikantne papryczki... ;)

Kinga

piątek, 13 listopada 2015

Trening, który możesz zrobić w pokoju hotelowym

Dział HR w mojej firmie zadecydował, że tym razem szkolenie dla managerów i team leaderów odbędzie się poza Krakowem, a konkretnie w Hotelu Kocierz. Szczerze mówiąc, nie byłam zachwycona perspektywą dwudniowego wyjazdu, ale jak trzeba to trzeba. Plus jest taki, że przynajmniej jedzenie było bardzo smaczne.
Wczoraj wieczorem postanowiłam sobie, że zrobię krótki trening funkcjonalny w pokoju hotelowym.

I runda
2 x 50 sekund, 20 sekund przerwy
Przysiady
Pajacyki
Wykroki
Bieg bokserski
Pompki
Brzuchy
Dipy (z wykorzystaniem stolika)
Deska

II runda
2 x 50 sekund, 20 sekund przerwy
Przysiady z podwójnym dnem
Pajacyki
Wykroki
Bieg bokserski
Rozpiętki (z wykorzystaniem butelek z wodą mineralną)
Russian twist na mięśnie skośne brzucha
Triceps - uginanie rąk za głową (z wykorzystaniem butelek z wodą mineralną)
Bieg w podporze

Jak to się mówi, potrzeba matką wynalazku... Cały trening trwał z przerwami około 38 minut, czyli w sam raz.
Z kolei dzisiaj rano poszłam pobiegać. W obawie, że się zgubię (nie pierwszy i pewno nie ostatni raz) postanowiłam pobiegać krótko, ale intensywnie, a konkretnie zrobiłam sobie trzy dość mocne podbiegi. Zaczęłam o 6:15, a godzinę później byłam juz na śniadaniu.


W ten właśnie sposób wyjazd został uratowany. Przynajmniej pooddychałam czystym powietrzem.
A plan na jutro to basen i bieganie. Dużo tego biegania ostatnio, wiem, ale muszę wrócić do formy.

Kinga

niedziela, 8 listopada 2015

Cele biegowe na rok 2016

Dziś narodził się mój plan biegowy na przyszły rok. Jest ambitny, ale trzeba sobie podnosić poprzeczkę.

10 stycznia -> 4 Bieg Wielkich Serc WOŚP -> 5 km

3 kwietnia -> 43. Maraton Dębno -> 42 km 195 m

Maraton Dębno

23 kwietnia -> Spartan Race Sprint Praga - Czechy -> 5+ km i 15 przeszkód

15 maja -> 15 PZU Cracovia Maraton -> 42 km 195 m

28  maja-> Spartan Race Super Kouty - Czechy -> 13+ km i 20 przeszkód

26 czerwca -> NIDEC VIII Bieg w pogoni za żubrem -> 15 km

29 czerwca -> 6. Essener Firmenlauf - Niemcy -> 5,1 km

3 lipca -> Limanowa Forrest -> 7 km

23 lipca -> Spartan Race Beast Krynica Zdrój -> 20+ km i 25 przeszkód

Spartan Race

10 września -> 54. Bieg Westerplatte -> 10 km

18 września -> II Bieg 4Rest Run w Puszczy Niepołomickiej -> 10,5 km (sztafeta)

2 października -> 10. Bieg Trzech Kopców -> 13 km

9 pazdziernika -> RWE Marathon Essen - Niemcy -> 42 km 195 m

16 października -> 3. PZU Cracovia Półmaraton Królewski -> 21 097 km


Dziś też było intensywnie, przed południem basen, a po południu bieganie. Pływanie grzbietem idzie mi całkiem nieźle, ale kraul wymaga jeszcze wielu godzin i metrów ćwiczeń... Co do biegania, to zrobiłam tylko 8 km, ale na koniec schodami weszłam na 5 piętro, więc i tak jestem z siebie dumna ;) Prawda jest taka, że ostatnio trochę zaniedbałam bieganie (za dużo treningów siłowych) i teraz mam tego efekty. No nic, trzeba się wziąć do roboty, bo 3 kwietnia nadejdzie ani się obejrzę...

Kinga

piątek, 30 października 2015

Moje menu

Śniadanie - jajecznica na kiełbasie, pół żółtej papryki i pół pomidora


II Śniadanie - maślanka o smaku pieczonego jabłka... pyszota ;)

Obiad - kasza kuskus z kurczakiem, kukurydzą, oliwkami i pomidorem


Mój plan treningowy na dziś to race walking i trening funkcjonalny. A wieczorem wybieram się na posiadówkę do koleżanki, więc pewno popełnimy jakieś dietetyczne grzeszki, ale od czego jest piątek? ;)

Kinga

czwartek, 29 października 2015

Anty - Dieta

Chyba nadszedł najwyższy czas, żeby o tym napisać, więc piszę... Mam dość świrowania na punkcie diety, liczenia kalorii lub gramów zjedzonego posiłku, dążenia do perfekcji za wszelką cenę. Nie o to chodzi. Jeśli komuś się wydawało, że takie jest przesłanie mojego bloga, to najwyraźniej zostałam źle odebrana :(
Chciałam być pozatywnym przykładem na to, że można osiągnąć wiele, jeśli się tylko chce, ale moim celem niegdy nie było nakłanianie kogoś do trzymania restrykcyjnej diety. Nie dajmy się zwariować. Chciałam zachęcić do gotowania w domu i jedzenia jak najmniejszej ilośći produktów przetworzonych. Chciałam dać motywację do wyznaczania sobie celów sportowych i dążenia do ich osiągnięcia.
Wyszło inaczej, przynajmniej tak mi się wydaje. W związku z tym mam potrzebę zrobiania małego sprostowania.
Dziś na śniadanie zjadłam jajka na bekonie z pomidorem, serem gouda i marynowanymi ostrymi papryczkami. Do tego było pyszne gorące kakao na mleku :) ...a w drodze do pracy energetyk z Biedronki :D
Na drugie śniadanie mam truskawkową maślankę, a na obiad ryż z kurczakiem, doprawiony żółtym serem. Jeszcze tylko jakąś zieleninę muszę do tego dokupić.
Mam też przekąskę, wafelek o smaku toffi, oblany czekoladą :) I co Wy na to?


cdn...

Kinga

sobota, 24 października 2015

2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski

Udało mi się zakończyć tegoroczny sezon biegowy z całkiem niezłym wynikiem 01:47:42 h. Uważam, że to dobry czas biorąc pod uwagę fakt, że w zasadzie nie przygotowywałam się do tego biegu. Może jednak coś w tym jest, że czasem warto pobiec na świeżaka i bez ciśnienia,na osiągnięcie jakiegoś konkretnego rezultatu. Jestem zadowolona, teraz mogę odpoczywać :)



Organizator zawodów stanął na wysokości zadania, jeśli chodzi o trasę, punkty z wodą i jedzeniem. Natomiast uważam, że miejsce składania depozytów mogło być lepiej oznaczone. Pytałam chyba z 15 osób, a i tak nikt mi nie potrafił pomóc.


Do około 12 km biegło mi się całkiem fajnie, a potem zaczęłam dostawać kolkę. Mimo to cały czas biegłam, stosując już wypróbowaną metodę wdychania powietrza w miejsce bólu. Poza tym nie miałam żadnego kryzysu, problemów z oddechem, bolących mięśni. Jak tylko zaczynało mi spinać uda, myślałam o tym, żeby rozluźnić mięśnie i to pomagało. Wbieg na metę był bardzo wyjątkowy, bo w świetle jupiterów ;) Nie mogę się doczekać zdjęć z imprezy.
Od dzisiaj odpoczywam. Będę biegać, ale tylko treningowo. A w styczniu wyznaczę sobie kolejne cele i ułożę nowy plan, zupełnie jak specjaliści od noworocznych postanowień ;)

Kinga

środa, 21 października 2015

Aktywny długi weekend

Trafiła się okazja wypadu w Bieszczady, więc skorzystałam. Wzięłam dwa dni urlopu i w drogę... Treningowo i tak jestem ostatnio w plecy, ale nie narzekam, bo przynajmniej odpoczęłam. Z dietą też jest nie do końca tak jak trzeba, co niestety widać na wadze. Mam mały kryzys, ale się nie spinam, bo to nie miałoby większego sensu. Odpocznę, przemyślę pewne rzeczy i wrócę na swoje tory. Zmęczył mnie temat diet, jedzenia, uważania na każdy element posiłku... Jem to, na co mam ochotę, a ostatnio szczególnie dobrze wchodzi mi maślanka...
Ale wracając do tematu... w sobotę popołudniu wyruszyliśmy do Sanoka i tego dnia w zasadzie nie zrobiliśmy nic produktywnego. Za to w sobotę po śniadaniu postanowiliśmy wybrać się na spacer, a ja skorzystałam z okazji, żeby trochę pobiegać. Nie zrobiłam jakiejś rekordowej ilości kilometrów, ale miałam za to trening siłowy, z podbiegami itp...


Następnym razem na pewno wydłużę trasę, bo dopiero teraz widzę, że można :D
Po obiedzie pojechaliśmy do Sanoka, żeby zwiedzić tamtejsze muzeum i w końcu udało mi się zobaczyć obrazy Beksińskiego. Muszę przyznać, że robią wrażenie, choć niektóre mnie trochę przerażają.
A na obiad była pyszna zupa krem przygotowana przez mojego lubego ;) Nie wiem, jak on to robi, że mu takie smakołyki wychodzą... Wrzucił do garczka kalafior, poł dyni, czerwoną paprykę, doprawił, ugotowała, zblendował i voilà... zupa gotowa :)
Na niedzielę nie mieliśmy żadnych ambitnych planów... wyspać się, zjeść obiecaną jajecznicę na cebulce i powrót do domu. Po drodze wstąpiliśmy na zaporę w Myczkowcach i nad Solinę. Udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć :)


Uwielbiam mój aparat, choć nadal się uczę, jak nim robić zdjęcia. Już wiem, że muszę zmienić obiektyw, ale wszystko w swoim czasie.
W poniedziałek też było aktywnie, bo po śniadaniu spacer na Łopień.


Oj ciężko jest wrócić do świata korpo po takim wypoczynku na świeżym powietrzu, ale jak trzeba to trzeba...
...a po pracy na trening. Po dość długiej przerwie postanowiłam pójść na step i było extra!! Chyba sobie wpiszę te zajęcia w mój środowy grafik ;)
Potem byłam jeszcze na Spartan Challenge. Jak było? Pisać nie muszę, bo wiadomka ;) Dzisiejszy trening składał się z 6 stacji:
* dead lift
* wall ball
* wiosła / burpees
* podciąganie na drążku
* pompki (z oderwaniem dłoni od podłoża)
* odpoczynek
Mieliśmy minutę pracy na każdej stacji, bez przerwy. Całość w czterech seriach.
Moje wyniki:
* dead lift 40 kg x 49
* wall ball 7 kg x 13, 6 kg x 20
* wiosła 17 kcal / burpees 23
* podciąganie na drążku 31 (zielona guma)
* pompki (z oderwaniem dłoni od podłoża) 39
Nieźle, jeśli chodzi o martwy ciąg, ale wiem że na wall ballach stać mnie na więcej. No nic, trzeba trenować i następnym razem trochę powalczyć.
Obiad na jutro gotowy. Teraz już tylko relaks.
A w sobotę ostatni bieg na zakończenie sezonu - Cracovia Półmaraton Królewski. Nie nastawiam się na jakiś konkretny wynik, bo za mało ostatnio biegałam, ale skoro się już zapłaciło wpisowe, to pobiec trzeba!! ;)

Kinga

wtorek, 13 października 2015

Nowy plan treningowy

Kolejne zmiany związane ze zmianą rozkładu jazdy w FA...

Poniedziałek -> aqua aerobik, lekcja pływania
Wtorek -> mix spalacz (race walking + spinning), TRX lub kettle bell
Środa -> step + brzuch, spartan challenge,
Czwartek -> bieganie
Piątek -> race walking, spartan challenge
Sobota -> TRX, bieganie
Niedziela -> aqua aerobik, pływanie (przed południem), bieganie (po południu)

Ten plan na pewno będzie ulegał modyfikacjom, wynikającym z różnych powodów, ale przynajmniej są jakieś konkrety.
Trochę się ostatnio zaniedbałam w pisaniu, ale obiecuję poprawę.
Śkończyłam pieć kotleciki mielone na jutro i czwartek. Teraz już tylko relaks, czyli wrzucę sobie jakiś niemiecki filmik i pewno za godzinkę będę już spać... no może za półtorej godziny... ;)

Kinga