Zastanawiam się ostatnio, skąd się w ogóle wzięło to określenie i czy oby na pewno dotyczy kobiet. O tym, że kobiety są psychicznie silniejsze od mężczyzn przekonałam się już jakiś czas temu, pogodziłam się z tym i jakoś z tą wiedzą żyję. Niestety fizyczna przewaga mężczyzn nad kobietami okazała się mitem. Przez wiele lat wierzyłam, że tak jest, tymczasem wszystko zależy od stopnia wytrenowania. Ja wszystko rozumiem, jest równouprawnienie, mężczyźni też mogą być delikatni i blablabla... ale po co w takim razie kultywować przekonanie o ich sile fizycznej, skoro takowa nie istnieje. A jeśli ktoś nie wierzy albo ma odwagę podważyć tę opinię, to zapraszam na treningi do mojego klubu...
I nie ma się co dziwić na widok faceta "dźwigającego" różową damską torebeczkę, takie czasy... ;)
Kinga
niedziela, 12 stycznia 2014
sobota, 11 stycznia 2014
Mam dyplom i co dalej?
Zdałam :) to chyba najważniejsze, nawet jeśli nie do końca jestem zadowolona ze swojego wyniku. No ale ja już tak mam, że ciągle dążę do ideału i zawsze wysoko stawiam sobie poprzeczkę. To raczej nie ułatwia życia, ale co zrobić? Ten typ tak ma ;)
Co dalej? Jeszcze nie wiem. Na pewno będą kolejne szkolenia. Teraz mogę się na spokojnie zastanowić, co wybrać, na pewno coś z dietetyki i suplementacji, wzmacniania, może stretching i / albo pilates. Nie wszystko na raz, bo przecież wiadomo, że się nie da.
W każdym razie jakiś etap mam zaliczony. To była dobra decyzja :)
Kinga
Co dalej? Jeszcze nie wiem. Na pewno będą kolejne szkolenia. Teraz mogę się na spokojnie zastanowić, co wybrać, na pewno coś z dietetyki i suplementacji, wzmacniania, może stretching i / albo pilates. Nie wszystko na raz, bo przecież wiadomo, że się nie da.
W każdym razie jakiś etap mam zaliczony. To była dobra decyzja :)
Kinga
Egzamin
To już dzisiaj, zaczynamy o 11.30. Mam lekki stres, chyba całkiem niepotrzebnie, bo przecież ćwiczyłam i uczyłam się na bieżąco. Na dodatek wiem, co będzie na egzaminie. Oprócz testu z wiedzy o fitnessie, anatomii i biomechaniki, każdy z nas ma zaprezentować fragment swojej lekcji. Ja przygotowałam konspekt do zajęć TBC, z muzyką w tempie 128 bpm.
Plan zajęć jest następujący:
* rozgrzewka i stretching dynamiczny - 5 minut,
* część główna - część aerobowa - choreografia na stepie - 15 minut, część wzmacniająca - 25 minut,
* Stretching statyczny - 10 minut.
Na egzaminie mam zaprezentować część aerobową i 3 wybrane ćwiczenia wzmacniające.
Wycinek z mojego konspektu:
Plan zajęć jest następujący:
* rozgrzewka i stretching dynamiczny - 5 minut,
* część główna - część aerobowa - choreografia na stepie - 15 minut, część wzmacniająca - 25 minut,
* Stretching statyczny - 10 minut.
Na egzaminie mam zaprezentować część aerobową i 3 wybrane ćwiczenia wzmacniające.
Wycinek z mojego konspektu:
Zrobię sobie jeszcze krótką powtórkę z anatomii i biomechaniki. Co do choreografii na stepie, to mam nadzieję, że będę w muzyce, a reszta już jakoś pójdzie... A tak wygląda moja play lista:
Będzie dobrze!! Musi być!!
Kinga
piątek, 10 stycznia 2014
Zmiana rozkładu jazdy
Wraz z początkiem roku zmienia się grafik w moim klubie. Myślę, że jednym z powodów jest czasowa, mam nadzieję, nieobecność jednej z instruktorek. Zmiana planu treningowego jest wskazana ze względu na to, że organizm przyzwyczaja się do regularnych wysiłków. Trzeba więc stawiać mu coraz to nowsze wyzwania. Między innymi dlatego, trenując na bieżni, robię na zmianę trening interwałowy i trening wytrzymałościowy.
Mój nowy rozkład zajęć wygląda następująco:
PONIEDZIAŁEK
dance aerobic - obowiązkowo, bo bardzo lubię te zajęcia
ABT lub body workout
WTOREK
Step plus brzuch - koniecznie, bo to fajne kardio
Fit ball lub body workout
ŚRODA - mini rest day
nauka pływania :)
CZWARTEK
Bosu
Trening obwodowy - rozmawiałam dziś z instruktorką, powiedziała, że będzie robić tabate, ale o tym za chwilę...
PIĄTEK
TRX circuit, bo zakochałam się w tej formie treningu, nie mylić z trenerem ;)
FA Pump
SOBOTA
Race walking
Trening obwodowy
NIEDZIELA - REST DAY
Kiedy się dowiedziałam o zmianach w grafiku, trochę się obawiałam, że będzie gorzej albo całkiem źle. Tymczasem wygląda na to, że będzie większe urozmaicenie.
No to teraz kilka słów na temat tabaty. Jest to trening, który ma na celu poprawę wydolności tlenowej i beztlenowej równocześnie. Cały trening mieści się w 4 minutach.
Tabate można opisać w 4 punktach:
* wybieramy odpowiednie ćwiczenie,
* w ciągu 20 sekund wykonujemy taką ilość powtórzeń, jaką jesteśmy w stanie wykonać,
* odpoczywamy 10 sekund,
* powtarzamy całość 7 razy.
Wybrane ćwiczenie powinno:
* angażować jak najwięcej mięśni, odpadają ćwiczenia izolowane,
* angażować mięśnie równomiernie, proporcjonalnie,
* umożliwiać odłożenie ciężaru w pierwszej sekundzie po zakończeniu ćwiczenia oraz umożliwiać podniesienie ciężaru w dziesiątej sekundzie,
* umożliwiać bezpieczne odłożenie ciężaru w każdym momencie jego wykonania w przypadku nie możności jego wykonania bez ryzyka kontuzji.
Mój nowy rozkład zajęć wygląda następująco:
PONIEDZIAŁEK
dance aerobic - obowiązkowo, bo bardzo lubię te zajęcia
ABT lub body workout
WTOREK
Step plus brzuch - koniecznie, bo to fajne kardio
Fit ball lub body workout
ŚRODA - mini rest day
nauka pływania :)
CZWARTEK
Bosu
Trening obwodowy - rozmawiałam dziś z instruktorką, powiedziała, że będzie robić tabate, ale o tym za chwilę...
PIĄTEK
TRX circuit, bo zakochałam się w tej formie treningu, nie mylić z trenerem ;)
FA Pump
SOBOTA
Race walking
Trening obwodowy
NIEDZIELA - REST DAY
Kiedy się dowiedziałam o zmianach w grafiku, trochę się obawiałam, że będzie gorzej albo całkiem źle. Tymczasem wygląda na to, że będzie większe urozmaicenie.
No to teraz kilka słów na temat tabaty. Jest to trening, który ma na celu poprawę wydolności tlenowej i beztlenowej równocześnie. Cały trening mieści się w 4 minutach.
Tabate można opisać w 4 punktach:
* wybieramy odpowiednie ćwiczenie,
* w ciągu 20 sekund wykonujemy taką ilość powtórzeń, jaką jesteśmy w stanie wykonać,
* odpoczywamy 10 sekund,
* powtarzamy całość 7 razy.
Wybrane ćwiczenie powinno:
* angażować jak najwięcej mięśni, odpadają ćwiczenia izolowane,
* angażować mięśnie równomiernie, proporcjonalnie,
* umożliwiać odłożenie ciężaru w pierwszej sekundzie po zakończeniu ćwiczenia oraz umożliwiać podniesienie ciężaru w dziesiątej sekundzie,
* umożliwiać bezpieczne odłożenie ciężaru w każdym momencie jego wykonania w przypadku nie możności jego wykonania bez ryzyka kontuzji.
Zadaniem ćwiczącego jest wykonanie jak największej liczby powtórzeń w trakcie każdych 20 sekund. Odpoczynek między seriami trwa dokładnie 10 sekund. Do prawidłowego wykonania tabaty niezbędny jest zegar z sekundnikiem, najlepiej ścienny. Zaleca się wykonywanie treningu raz w tygodniu, a przy dużych ciężarach- nie częściej niż dwa razy w miesiącu. Wprowadzanie zmian może zmniejszać skuteczność treningu.
Będzie się działo :)
Kinga
Ps. dziś też byłam na treningu- TRX circuit- i było EXTRA!!
czwartek, 9 stycznia 2014
Hormon szczęścia czy hormon motywacji...
Trzyma mnie od wczoraj, od wyjścia z basenu- poczucie szczęścia i radości z tego co mam, oraz motywacji do działania i wyznaczania sobie kolejnych celów. Chwilo trwaj!!
Dopamina była dotąd uważana za hormon przyjemności i nagrody. Obecnie uważa się, że wyzwala chęć działania, wytrwałość i poszukiwanie wrażeń. Jest uwalniana nie tylko podczas przyjemnych doznań, ale także w sytuacji stresu czy bólu. Im więcej dopaminy, tym większa wytrwałość w dążeniu do celu i poszukiwanie wrażeń. Osoby, które mają wysoką zawartość dopaminy w organizmie są silnie zmotywowane do działania (niewątpliwe jestem jedną z nich ;) Natomiast osoby z niskim poziomem tego neuroprzekaźnika mają niechęć do jakiejkolwiek aktywności. Jednak winy za brak energii i motywacji nie można całkowicie zrzucać na brak dopaminy. Może to być spowodowane także innymi czynnikami, np. chorobą.
Dopamina jest organicznym związkiem chemicznym zaliczanym, podobnie jak adrenalina czy nadadrenalina, do tzw. katecholamin, czyli pochodnych aminokwasów wytwarzanych przez rdzeń nadnerczy oraz włókna układu sympatycznego. Za jej uwalnianie odpowiadają przede wszystkim neurony ośrodkowego układu nerwowego. Dopamina ulega syntezie w tkankach obwodowych (kanaliki nerkowe i nerkowe naczynia krwionośne, pęcherzyki płucne, trzustka oraz naczynia krwionośne płuc i serca ) i wykazuje tam aktywność autokrynną (tj. komórka sama wytwarza hormony, sama generuje informacje i sama je odbiera). W niektórych przypadkach dopamina pełni funkcje leku, najczęściej w postaci kroplówki. Duże dawki dopaminy podwyższają ciśnienie tętnicze, a tym samym poprawiają kurczliwość mięśnia sercowego.
Poziom dopaminy wzrasta kiedy jesteśmy czymś zachwyceni, oczarowani lub wzruszeni. Na jej poziom w mózgu wpływa też kawa, alkohol i narkotyki.
Jak naturalnie zwiększyć poziom hormonów szczęścia?
- poprzez doświadczanie pozytywnych emocji (pocałunki ;) poziom endorfin we krwi może się zwiększyć nawet o 200 procent,
- jedząc potrawy niskobiałkowe, bogate w węglowodany i tłuszcze można zwiększyć poziom serotoniny,
- zjedzenie czekolady zwiększa poziom serotoniny i endorfin w mózgu,
- podczas szczerego śmiechu zwiększa się wydzielanie endorfin,
- światło również ma wpływ na wydzielanie przez mózg substancji poprawiających nastrój, stąd gorsze samopoczucie przy jego niedoborze (długie jesienne i zimowe wieczory).
Sweet like chocolate
Kinga
Dopamina była dotąd uważana za hormon przyjemności i nagrody. Obecnie uważa się, że wyzwala chęć działania, wytrwałość i poszukiwanie wrażeń. Jest uwalniana nie tylko podczas przyjemnych doznań, ale także w sytuacji stresu czy bólu. Im więcej dopaminy, tym większa wytrwałość w dążeniu do celu i poszukiwanie wrażeń. Osoby, które mają wysoką zawartość dopaminy w organizmie są silnie zmotywowane do działania (niewątpliwe jestem jedną z nich ;) Natomiast osoby z niskim poziomem tego neuroprzekaźnika mają niechęć do jakiejkolwiek aktywności. Jednak winy za brak energii i motywacji nie można całkowicie zrzucać na brak dopaminy. Może to być spowodowane także innymi czynnikami, np. chorobą.
Dopamina jest organicznym związkiem chemicznym zaliczanym, podobnie jak adrenalina czy nadadrenalina, do tzw. katecholamin, czyli pochodnych aminokwasów wytwarzanych przez rdzeń nadnerczy oraz włókna układu sympatycznego. Za jej uwalnianie odpowiadają przede wszystkim neurony ośrodkowego układu nerwowego. Dopamina ulega syntezie w tkankach obwodowych (kanaliki nerkowe i nerkowe naczynia krwionośne, pęcherzyki płucne, trzustka oraz naczynia krwionośne płuc i serca ) i wykazuje tam aktywność autokrynną (tj. komórka sama wytwarza hormony, sama generuje informacje i sama je odbiera). W niektórych przypadkach dopamina pełni funkcje leku, najczęściej w postaci kroplówki. Duże dawki dopaminy podwyższają ciśnienie tętnicze, a tym samym poprawiają kurczliwość mięśnia sercowego.
Poziom dopaminy wzrasta kiedy jesteśmy czymś zachwyceni, oczarowani lub wzruszeni. Na jej poziom w mózgu wpływa też kawa, alkohol i narkotyki.
Jak naturalnie zwiększyć poziom hormonów szczęścia?
- poprzez doświadczanie pozytywnych emocji (pocałunki ;) poziom endorfin we krwi może się zwiększyć nawet o 200 procent,
- jedząc potrawy niskobiałkowe, bogate w węglowodany i tłuszcze można zwiększyć poziom serotoniny,
- zjedzenie czekolady zwiększa poziom serotoniny i endorfin w mózgu,
- podczas szczerego śmiechu zwiększa się wydzielanie endorfin,
- światło również ma wpływ na wydzielanie przez mózg substancji poprawiających nastrój, stąd gorsze samopoczucie przy jego niedoborze (długie jesienne i zimowe wieczory).
Sweet like chocolate
Kinga
środa, 8 stycznia 2014
Nauka pływania... kraul
Postanowiłam, że nauczę się pływać. Jeśli się czegoś chce i zacznie się to robić, to nie ma przeszkód przed osiągnięciem celu. Nie ma i koniec, bez dyskusji!! :) Tak więc chodzę raz w tygodniu na lekcje pływania na basen w pobliskim centrum sportowym. Mam dużo szczęścia, bo trafiłam na bardzo fajną i profesjonalną instruktorkę. Do tego dochodzi mój upór i samozaparcie.
Dziś ćwiczyłam pływanie kraulem na plecach. Jestem z siebie dumna, bo potrafię przepłynąć bez asekuracji 4 długości do połowy basenu. Co prawda technika pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale myślę... wiem, że z czasem będzie coraz lepiej. Jak tylko nabiorę większej pewności siebie, to będę przepływała cały basen, już niedługo :)
Zadziwiające, jak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia :)
Kinga
Dziś ćwiczyłam pływanie kraulem na plecach. Jestem z siebie dumna, bo potrafię przepłynąć bez asekuracji 4 długości do połowy basenu. Co prawda technika pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale myślę... wiem, że z czasem będzie coraz lepiej. Jak tylko nabiorę większej pewności siebie, to będę przepływała cały basen, już niedługo :)
Zadziwiające, jak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia :)
Kinga
wtorek, 7 stycznia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Noworoczne postanowienia
tłumnie przybyły na siłownię, tak jak przewidziała Madzia...
Spotkałam dziś w szatni znajomą, która trenuje równie często, o ile nie częściej niż ja. Z tym, że ona robi raczej treningi na maszynach na siłowni, do tego dokłada bieżnię, orbitreka i rower. Powiedziała mi, że chciała się zapisać na race walking, ale nie było już wolnych miejsc. Hm.. ciekawe, nie? Święto, piękna pogoda, świeci słońce, na termometrze 7 stopni na plusie, dość nietypowa temperatura jak na styczeń... a ludzie walą na siłownię lub fitness. Czyżby dlatego, że dziś pozamykane są wszystkie galerie handlowe? Ciekawe na jak długo starczy im tego zapału. Ja im daję jeszcze jakieś dwa tygodnie.
W każdym razie noworoczni zapaleńcy mieli dziś nie lada niespodziankę, bo Aga zamiast body workout'u zrobiła typowy obwód treningowy. Postaram się go zaraz rozpisać. Natomiast z powodu nie wystarczającej ilości bieżni na race walking, dołożyła ćwiczenia na TRX'ie. W połączeniu był to dość mocny trening, ale trudno... kto rzadko przychodzi, sam sobie szkodzi ;)
Obwód treningowy
- rozgrzewka na bieżni - ok. 15 minut - prędkość 6 km/h
- 9 stacji - 35 sekund ćwiczenia (maksymalna ilość powtórzeń)
* jedna noga postawiona na skrzyni, druga noga zgięta w kolanie - wymach do góry, przeniesienie ciężaru ciała na nogę opartą na skrzyni
* ćwiczenie w staniu z linką z górnego wyciągu, wyciąganie linki ręką do przodu i lekko po skosie, ruch całego barku
* scyzoryk na ławeczce treningowej, ręce oparte na ławeczce za plecami
* amerykański swing kettlebell - 8 kg
* martwy ciąg, zarzut, przysiad - sztanga 7 kg
* pompka damska, szeroki podpór na stepie
* wykopy w worek treningowy
* tap na bosu (szybkie tempo)
* siad na skrzyni z powerbag na karku - 10 kg
- po pierwszym obwodzie kardio - orbitrek (zmiana oporu między 6 a 10, naprzemiennie do przodu i do tyłu) - ok. 5 minut, naprzemiennie pajacyki i bieg bokserski - 3 serie (czasu trwania niestety nie pamiętam, ale myślę, że ok. 30 sekund na każde ćwiczenie)
- drugi obwód
Race walking połączony z TRX'em i przeplatany z ćwiczeniami na brzuch też dał nam niezły wycisk. Mnie się podobało i to bardzo.
Przyjście na trening kilka razy na początku roku i potem kolejne kilka razy przed wyjazdem na wakacje nie da oczekiwanych rezultatów. Żeby mięć wymarzoną figurę, smukłe i wyrzeźbione ciało, siłę, sprawność, wytrzymałość i kondycję, trzeba trenować regularnie. Wcale nie oznacza to, że trzeba codziennie iść na trening. Wystarczy zrobić to 3-4 razy w tygodniu i dołożyć do tego odpowiednią dietę. Ale to nie znaczy, że w ogóle nie wolno jeść słodyczy. Na pewno absolutnie odpada dieta fast food'owa... hamburgery, frytki, kebaby itp... Takie są fakty.
Każdy ma inny, indywidualny cel. Najważniejsze są motywacja i samozaparcie. Zaczynanie od poniedziałku albo od nowego roku jest bezsensowne i świadczy tylko o lenistwie. Trzeba wziąć za siebie, ruszyć tyłek z fotela, a potem to już nie można żyć bez sportu ;)
Kinga
niedziela, 5 stycznia 2014
Być w muzyce
Co to właściwie znaczy? W trakcie kursu kilka razy usłyszałam: nie jesteś w muzyce, jesteś za muzyką. Niewtajemniczonym pewno niewiele to mówi. W takim razie postaram się wyjaśnić, na czym polega cała rzecz.
* bit jest miarą taktu ( 1 krok – 1 bit – 1 uderzenie )
Otóż temat muzyczny zbudowany jest z 4 fraz, a każda fraza składa się z 8 bitów, tak więc na jeden temat muzyczny przypadają 32 bity. Graficznie wygląda to mniej więcej tak:
* bit jest miarą taktu ( 1 krok – 1 bit – 1 uderzenie )
* liczba bitów na minutę określa tempo muzyczne
* bpm -( beats per minute) – liczba bitów muzycznych w 1 minucie utworu
* 1 fraza w metrum 4/4 składa się z 8 bitów - 2 takty
4 frazy tworzą 1 temat muzyczny ( blok)
1 i 3 fraza są rosnące (zakończone dźwiękiem wysokim)
2 i 4 fraza są malejące (zakończone dźwiękiem niskim)
* 4 frazowe sekwencje pozwalają na rozpoczynanie ruchu w dowolnym momencie nagrania z początkiem każdej frazy muzycznej ( 1 i 3 fraza – rosnąca - wejście na raz - lepiej słyszane)
* całą choreografię powinno rozpoczynać się w pierwszej frazie tematu muzycznego
Odliczanie przypada na czwartą frazę, np. cztery, trzy, dwa... step touch (przy czym na każde z tych słów przypadają 2 bity). Brzmi skomplikowanie, wiem, ale jest do ogarnięcia.
Te panie nie są "w muzyce", a na dodatek podają komendę 4 kolana i robią 3 :/
Przepraszam za jakość nagrania, ale trudno znaleźć dobry przykład na bycie w muzyce, a ta pani bardzo dobrze sobie radzi :)
Mam nadzieję, że choć trochę wyjaśniłam muzyczny aspekt zajęć fitness. A teraz biorę się za poprawianie mojego konspektu, ale to już temat na osobnego posta ;)
Kinga
sobota, 4 stycznia 2014
Triceps, czyli mięsień trójgłowy ramienia
Zajmuje całą tylną powierzchnię ramienia, jest rozpięty między łopatką i kością ramienną a kością łokciową. Składa się z trzech głów: przyśrodkowej, długiej i bocznej.
Przyczep bliższy głowy długiej znajduje na guzku podpanewkowym łopatki, przyczep bliższy głowy przyśrodkowej - na tylnej powierzchni kości ramiennej poniżej bruzdy nerwu promieniowego sięgając i częściowo wchodząc w torebkę stawu łokciowego tworząc płaskie ścięgno, przyczep bliższy głowy bocznej - na tylnej powierzchni kości ramiennej powyżej bruzdy nerwu promieniowego oraz na przegrodzie międzymięśniowej bocznej, przyczepy dalsze wszystkich trzech głów kończą się wspólnym ścięgnem na tylnej powierzchni wyrostka łokciowego.
Głowa długa wymusza ruch w dwóch stawach - stawie ramiennym i stawie łokciowym. Jest ona najsilniejszym prostownikiem stawu ramiennego oraz silnym przywodzicielem ramienia. Głowa boczna i przyśrodkowa są głowami odpowiedzialnymi za ruch wyprostny w stawie łokciowym.
Poniżej wizualizacja pracy mięśnia:
A na zakończenie ćwiczenie na triceps z naszego ostatniego pumpa:
- siad skrzyżny na stepie,
- brzuch napięty, plecy proste,
- ręce ugięte za głową, łokcie blisko uszu także podczas wykonywania ćwiczenia,
- broda wysoko, daleko od mostka, ale głowa nie zadarta,
- w dłoniach 5 kg obciążnik,
- prostowanie rąk nad głową, ale bez przenoszenia obciążnika przed głowę, tylko tuż nad.
Ćwiczenie wykonywane do piosenki:
Kelly Clarkson - Stronger (What Doesn't Kill You)
w następujące sposób:
- pozycja wyjściowa - ręce ugięte za głową,
- francuskie wyciskanie z za głowy w tempie
4x na 3 (3 góra, 1 dół)
4x na 2 ( 2 góra, 2 dół)
16 singli (na raz) - refren
4x na 3 (3 góra, 1 dół)
2x na 2 ( 2 góra, 2 dół)
16 singli (na raz) - refren
4x 3 pulsy w górze
1x na 4 (4 góra, 4 dół)
single do końca 32x - refren
Chyba muszę to jeszcze potrenować i sprawdzić, czy aby na pewno mieści się w muzyce ;) W każdym razie zrobienie pełnej serii jest trudne nawet dla osób wytrenowanych, dlatego można spokojnie zmniejszyć obciążenie.
Kinga
Przyczep bliższy głowy długiej znajduje na guzku podpanewkowym łopatki, przyczep bliższy głowy przyśrodkowej - na tylnej powierzchni kości ramiennej poniżej bruzdy nerwu promieniowego sięgając i częściowo wchodząc w torebkę stawu łokciowego tworząc płaskie ścięgno, przyczep bliższy głowy bocznej - na tylnej powierzchni kości ramiennej powyżej bruzdy nerwu promieniowego oraz na przegrodzie międzymięśniowej bocznej, przyczepy dalsze wszystkich trzech głów kończą się wspólnym ścięgnem na tylnej powierzchni wyrostka łokciowego.
Głowa długa wymusza ruch w dwóch stawach - stawie ramiennym i stawie łokciowym. Jest ona najsilniejszym prostownikiem stawu ramiennego oraz silnym przywodzicielem ramienia. Głowa boczna i przyśrodkowa są głowami odpowiedzialnymi za ruch wyprostny w stawie łokciowym.
Poniżej wizualizacja pracy mięśnia:
A na zakończenie ćwiczenie na triceps z naszego ostatniego pumpa:
- siad skrzyżny na stepie,
- brzuch napięty, plecy proste,
- ręce ugięte za głową, łokcie blisko uszu także podczas wykonywania ćwiczenia,
- broda wysoko, daleko od mostka, ale głowa nie zadarta,
- w dłoniach 5 kg obciążnik,
- prostowanie rąk nad głową, ale bez przenoszenia obciążnika przed głowę, tylko tuż nad.
Ćwiczenie wykonywane do piosenki:
Kelly Clarkson - Stronger (What Doesn't Kill You)
w następujące sposób:
- pozycja wyjściowa - ręce ugięte za głową,
- francuskie wyciskanie z za głowy w tempie
4x na 3 (3 góra, 1 dół)
4x na 2 ( 2 góra, 2 dół)
16 singli (na raz) - refren
4x na 3 (3 góra, 1 dół)
2x na 2 ( 2 góra, 2 dół)
16 singli (na raz) - refren
4x 3 pulsy w górze
1x na 4 (4 góra, 4 dół)
single do końca 32x - refren
Chyba muszę to jeszcze potrenować i sprawdzić, czy aby na pewno mieści się w muzyce ;) W każdym razie zrobienie pełnej serii jest trudne nawet dla osób wytrenowanych, dlatego można spokojnie zmniejszyć obciążenie.
Kinga
piątek, 3 stycznia 2014
Strój treningowy
Odpowiedni strój na trening jest bardzo ważny i chyba nikogo nie muszę o tym specjalnie przekonywać. Koszulka powinna być nie za obcisła, najlepiej wykonana z termoaktywnego materiału. Wskazany jest biustonosz sportowy. Nawet jeżeli trzeba w niego zainwestować, to słowo honoru, że warto. Inna kwestia, że niektóre panie, szczęście to czy nieszczęście to już indywidualna sprawa, nie muszą nosić biustonosza. Mały biust rzeczywiście ułatwia uprawianie sportu, a przynajmniej nie przeszkadza ;) Pokazywanie nagiego pępka jest wskazane tylko i wyłącznie wtedy, kiedy faktycznie jest co pokazać. Fałdy skóry i tłuszczu przelewające się przez pasek od spodenek na nikim nie zrobią wrażenia. Przeciwnie, można się tylko ośmieszyć i skompromitować. Spodenki powinny być poniżej kolan, nie ze względów estetycznych, ale w związku z koniecznością ochrony stawu kolanowego. To jest "urządzenie" bardzo wrażliwe na zimno, trudne do ewentualnej rekonstrukcji i trzeba o nie dbać. Przyznaję, że sama ćwiczę czasem w krótszych spodenkach, ale tylko sporadycznie, przy okazji hurtowego prania mojego sportowego asortymentu. Jest tego "trochę" i co najmniej raz na tydzień mam pełen bęben w pralce ;) Ps. na moje szczęście podczas wypadku na bieżni miałam dłuższe spodenki... na kolanie dziura na wylot, nieco załagodziły obtarcie skóry. Co dalej? Zanim włożymy stopę do czystego, niepodartego buta, dobrze jest włożyć na nią także skarpetkę. Chroni stopę przed ewentualnymi otarciami. Jest to ważne także ze względów higienicznych. Nie sadzę, żeby ktokolwiek codziennie prał swoje buty treningowe. Buty muszą być zasznurowane. Kiedyś noszenie na nadgarstkach opasek frote wydawało się śmieszne, ale tak naprawdę to całkiem fajny patent. Nie nosi się ich celem szpanu... mam opaskę znanej firmy, ale po to, żeby sobie ocierać pot na przykład z czoła... taki bajer :) Włosy, jeśli są długie, powinny być spięte. Makijaż tylko delikatny, a najlepiej w ogóle z niego zrezygnować. Niech sobie skóra spokojnie oddycha i nie się bez przeszkód poci. Kiedyś byłam świadkiem przeistoczenia kokietki w pandę i nikomu tego nie życzę. Tusz być może był wodoodporny, ale raczej nie poto-odporny. Dodatkowym wyposażeniem każdej trenującej osoby powinien być mały ręcznik i butelka wody mineralnej. Nikogo nie będę przekonywać do picia wody niegazowanej, bo sama za nią nie przepadam. Piję gazowaną Muszyniankę albo lekko gazowaną Cisowiankę.
A teraz "wisienka na torcie" ;) Dziś przyjechały kurierem moje nowe buty treningowe :)
Oczywiście zostały już "rozdziewiczone" i są świetne. Wygodne, nie za twarde i nie za miękkie, dobrze zabezpieczają kostki i amortyzują.
Na koniec dodam jeszcze, że dziś byłam na treningu TRX Circuit u pewnego instruktora o imieniu Zbyszek. To był jeden z najlepszych treningów, na jakich byłam do tej pory... zaplanowany, rozpisany, jasny, każde ćwiczenie wytłumaczone i zaprezentowane, kolejność ćwiczeń i czas wykonywania każdego z nich podane z wyprzedzeniem, trening ciekawy i męczący, a przecież o to chodzi. Do tego instruktor chodził między nami, obserwował nas, poprawiał błędy techniczne, motywował. Stretching też był pierwsza klasa. Krótko mówiąc trening z tym panem wchodzi na stałe do mojej listy zajęć, bo ja trenuję z najlepszymi :)
Kinga
A teraz "wisienka na torcie" ;) Dziś przyjechały kurierem moje nowe buty treningowe :)
Oczywiście zostały już "rozdziewiczone" i są świetne. Wygodne, nie za twarde i nie za miękkie, dobrze zabezpieczają kostki i amortyzują.
Na koniec dodam jeszcze, że dziś byłam na treningu TRX Circuit u pewnego instruktora o imieniu Zbyszek. To był jeden z najlepszych treningów, na jakich byłam do tej pory... zaplanowany, rozpisany, jasny, każde ćwiczenie wytłumaczone i zaprezentowane, kolejność ćwiczeń i czas wykonywania każdego z nich podane z wyprzedzeniem, trening ciekawy i męczący, a przecież o to chodzi. Do tego instruktor chodził między nami, obserwował nas, poprawiał błędy techniczne, motywował. Stretching też był pierwsza klasa. Krótko mówiąc trening z tym panem wchodzi na stałe do mojej listy zajęć, bo ja trenuję z najlepszymi :)
Kinga
Mamy nowy rok...
...a wraz z nim przypłynęła do fitness klubów, niczym fala tsunami, rzesza ludzi który myślą że nowy rok da im jakieś niespożyte siły, by wreszcie zacząć się ruszać. Nagle wszyscy biorą się za siebie,jest dieta, ćwiczenia- może nawet codziennie- no i oczywiście będzie efekt… jasne że będzie, ale może tak u 10% tej ,,populacji”. Niestety większość ludzi ma słomiany zapał, słabą motywację i chcą zmieniać styl życia mimo, że niczego dobrze nie przemyśleli. Człowiek nie schudnie przez to, że wpadnie na taki pomysł dwa dni przed sylwestrem. Najpierw trzeba zrobić sobie porządek w głowie. Zapytać się siebie, czy chcę tylko wcisnąć w mniejsze spodnie,czy chcę być zdrowa, silna, mieć więcej energii przez długi czas. Czy chcę zrobić tylko miesiąc diety, a potem rzucić się na cokolwiek słodkiego, czy przemyśleć sprawę i stwierdzić: mam jedno ciało, chcę o nie zadbać, nie traktować go jak śmietnik i nie wrzucać do niego tłustych hamburgerów, odrdzewiacza w formie pepsi czy tony cukru. To się zaczyna w głowie i jeśli w niej zostanie na dłużej, to i efekty będą długofalowe. Kolejna sprawa to uświadomić sobie, że mogę to wszystko osiągnąć od zaraz. Małymi krokami, ale zacząć już teraz i nie czekać do nowego roku, poniedziałku itd.
Tą krótką notkę dedykuję Kini i tym ,którzy będą chcieli bezsensownie blokować jej miejsce na bieżni ;)
Magda
Tą krótką notkę dedykuję Kini i tym ,którzy będą chcieli bezsensownie blokować jej miejsce na bieżni ;)
Magda
wtorek, 31 grudnia 2013
Fitness freak ;)
Kiedyś usłyszałam od jednej znajomej, że mam fantastyczne życie i... ona ma rację. Tyle się działo, a tyle jeszcze przede mną :)
W zeszłym roku bawiłam się na Sylwestrowej domówce u znajomych, w tym roku mam domówkę u siebie ;) ale po kolei...
Zaczęło się od noworocznego flashmob'a, 5 stycznia w jednej z dużych galerii handlowych. Jak dla mnie galerie nadają się głównie do organizowania takich wydarzeń, poza tym to nie cierpię w nich przebywać. Było super!!
Bokwa® Flashmob - Bonarka Krakow -05.01.2013
W styczniu był jeszcze maraton zumby i wyprawa na narty do Koninek, a konkretnie na oślą łączkę. A na zumbie tańczyłyśmy m. in. do tego kawałka:
Kasma (Yalın)
W lutym były trzy maratony zumby, z czego jeden w basenie - aqua zumba... Świętowałam wtedy swoją rocznicę zakręcenia na punkcie "z". Był też oczywiście nowy zumbowy przebój:
Chayanne - Torero
Bardz, bardzo energetyczna i pozytywna piosenka, mogłabym tańczyć całą noc ;) A może ktoś zatańczy ze mną?
Marzec... kolejny maraton, a jak... :) Nawet jakiś dyplom dostałam :)
Maraton COM-COMpetition
Ale żeby nie być monotematycznym, było też wyjście na kręgle i huczne obchodzenie dnia Świętego Patryka przy kuflu, hm... kilku kuflach zielonego piwa ;) Zaczęłam na nowo ćwiczyć brzuch. Efekty są... i to jakie... Muzyczny akcent:
Enej - Tak smakuje życie
O tym, że w kwietniu był kolejny maraton, albo może nawet dwa, chyba nie muszę pisać ;)
Poza tym wybrałyśmy się w Tatry. Miejsce może niezbyt trafione, trudne warunki, śnieg po pas, brak odpowiedniego przygotowania, jeśli chodzi o sprzęt. Na szczęście wszystkie mamy kondycję i zapał, bo w przeciwnym razie nie wiem, jak by się ta wycieczka skończyła... I kolejny hit:
daddy yankee - en sus marcas listos fuera
Maj zaczął się niestety od problemów zdrowotnych, ale przy okazji wyszło na jaw, kto naprawdę jest przyjacielem :) Kupiłam rower. Był maraton, konsekwentnie, aqua zumby i... impreza urodzinowa kumpla... Nie mogło też zabraknąć nowego zumbowego przeboju:
Chak Glassi (Full video song) Pyaar Ka punchnama
Czerwiec zainaugurowałyśmy wielką zumbową imprezą pod kopcem, moją ostatnią ;) Było super!! Tańczyłam praktycznie bez przerwy przez sześć godzin. A po imprezie, coś około drugiej nad ranem, pojechaliśmy ze znajomymi skosztować pod tandetą słynnych kiełbasek z grilla... mniam... przecież po to się spala kalorie na zumbie, żeby je później móc uzupełnić ;) Zmieniłam pracę i miałam prawdziwą sesję fotograficzną, z makijażem itp. itd. Wróciłam z podróży służbowej i zmieniłam klub fitness. Właśnie wtedy zumba zaczęła powoli odchodzić na dalszy plan, żeby w końcu całkowicie zniknąć z mojego grafika... W czerwcu udało mi się też pojechać w Tatry i zaliczyć Starobociański Wierch. Przy okazji pobiłam swój rekord wysokości.
Jak widać pierwsza połowa roku minęła pod znakiem zumby. Kto by pomyślał, że to się aż tak bardzo zmieni...
Początkiem lipca grał mi w uszach jeszcze jeden zumbowy kawałek:
Bata-Bata
Szybko zaczęłam się nudzić w nowej pracy. Przeczytałam dziesiątki blogów o sporcie i fitnessie. Zaczęłam szukać innej pracy. Odkrywałam nowe rodzaje treningów, codziennie szłam na coś innego. Wypociłam wszystkie minerały i witaminy, musiałam sięgnąć po suplementy i zmienić dietę. Na szczęście było lato, nie brakowało świeżych owoców i warzyw.
Śmieszne, głupie i żałosne było tylko jedno... dostałam maila od byłego faceta i zaczęłam rozkminiać :/ ale już mi minęło. Muzyka w troche innym klimacie:
Eminem - Without Me
W sierpniu zaczęłam, zaczęłyśmy pisać tego bloga. W mojej głowie pojawił się pomysł zrobienia kursu IF, który jest właśnie w końcowej fazie realizacji. Całkowicie zakręciłam się na punkcie sportu i stawiania sobie nowych wyzwań. Mniej więcej w połowie miesiąca był babski wieczór, ale nie panieński... pizza, piwo, ploty... jak to kobiety ;) Znalazłam nową pracę.
Wrzesień był bezrobotny, czas na pozałatwianie różnych zaległych spraw, chwila odpoczynku w ciągłym biegu gdzieś tam przed siebie, byle do przodu... W połowie miesiąca były dni otwarte w moim nowym klubie, m. in. team challenge, było super!! Muzyka jest moim życiem, zaraz obok sportu:
Avicii vs Nicky Romero - I Could Be The One (Nicktim)
Od października zaczęłam nową pracę. Praca, jedzenie, sport, spanie... praca, jedzenie, sport, spanie... Zaczęłam naukę pływania, kontynuuję i chyba całkiem nieźle mi idzie. Rozpoczął się kurs IF i tak o to mam "wyrwaną z życiorysu" końcówkę roku. Po nocach śni mi się anatomia i biomechanika. Staram się nauczyć układu na zaliczenie dance aerobic, bo wszystkie inne rodzaje zajęć fitness już udało mi się pozaliczać. Do przewałkowania mam też fizjologię wysiłku i profilaktykę kontuzji i urazów.
W połowie listopada byłam na otwarciu nowego klubu crossfit'owego w Krk. A pod koniec miesiąca na jednym ze zjazdów udało mi się w końcu wskoczyć na ławeczkę treningową. W każdej ręce trzymałam 6 kg hantelek. Taki mój mały sportowy sukces :)
Święta spędziłam w domu rodzinnym, a Sylwestra spędzam u siebie. I wcale mi się nie chce nigdzie wychodzić...
Kinga
W zeszłym roku bawiłam się na Sylwestrowej domówce u znajomych, w tym roku mam domówkę u siebie ;) ale po kolei...
Zaczęło się od noworocznego flashmob'a, 5 stycznia w jednej z dużych galerii handlowych. Jak dla mnie galerie nadają się głównie do organizowania takich wydarzeń, poza tym to nie cierpię w nich przebywać. Było super!!
Bokwa® Flashmob - Bonarka Krakow -05.01.2013
W styczniu był jeszcze maraton zumby i wyprawa na narty do Koninek, a konkretnie na oślą łączkę. A na zumbie tańczyłyśmy m. in. do tego kawałka:
Kasma (Yalın)
W lutym były trzy maratony zumby, z czego jeden w basenie - aqua zumba... Świętowałam wtedy swoją rocznicę zakręcenia na punkcie "z". Był też oczywiście nowy zumbowy przebój:
Chayanne - Torero
Bardz, bardzo energetyczna i pozytywna piosenka, mogłabym tańczyć całą noc ;) A może ktoś zatańczy ze mną?
Marzec... kolejny maraton, a jak... :) Nawet jakiś dyplom dostałam :)
Maraton COM-COMpetition
Ale żeby nie być monotematycznym, było też wyjście na kręgle i huczne obchodzenie dnia Świętego Patryka przy kuflu, hm... kilku kuflach zielonego piwa ;) Zaczęłam na nowo ćwiczyć brzuch. Efekty są... i to jakie... Muzyczny akcent:
Enej - Tak smakuje życie
O tym, że w kwietniu był kolejny maraton, albo może nawet dwa, chyba nie muszę pisać ;)
Poza tym wybrałyśmy się w Tatry. Miejsce może niezbyt trafione, trudne warunki, śnieg po pas, brak odpowiedniego przygotowania, jeśli chodzi o sprzęt. Na szczęście wszystkie mamy kondycję i zapał, bo w przeciwnym razie nie wiem, jak by się ta wycieczka skończyła... I kolejny hit:
daddy yankee - en sus marcas listos fuera
Maj zaczął się niestety od problemów zdrowotnych, ale przy okazji wyszło na jaw, kto naprawdę jest przyjacielem :) Kupiłam rower. Był maraton, konsekwentnie, aqua zumby i... impreza urodzinowa kumpla... Nie mogło też zabraknąć nowego zumbowego przeboju:
Chak Glassi (Full video song) Pyaar Ka punchnama
Czerwiec zainaugurowałyśmy wielką zumbową imprezą pod kopcem, moją ostatnią ;) Było super!! Tańczyłam praktycznie bez przerwy przez sześć godzin. A po imprezie, coś około drugiej nad ranem, pojechaliśmy ze znajomymi skosztować pod tandetą słynnych kiełbasek z grilla... mniam... przecież po to się spala kalorie na zumbie, żeby je później móc uzupełnić ;) Zmieniłam pracę i miałam prawdziwą sesję fotograficzną, z makijażem itp. itd. Wróciłam z podróży służbowej i zmieniłam klub fitness. Właśnie wtedy zumba zaczęła powoli odchodzić na dalszy plan, żeby w końcu całkowicie zniknąć z mojego grafika... W czerwcu udało mi się też pojechać w Tatry i zaliczyć Starobociański Wierch. Przy okazji pobiłam swój rekord wysokości.
Jak widać pierwsza połowa roku minęła pod znakiem zumby. Kto by pomyślał, że to się aż tak bardzo zmieni...
Początkiem lipca grał mi w uszach jeszcze jeden zumbowy kawałek:
Bata-Bata
Szybko zaczęłam się nudzić w nowej pracy. Przeczytałam dziesiątki blogów o sporcie i fitnessie. Zaczęłam szukać innej pracy. Odkrywałam nowe rodzaje treningów, codziennie szłam na coś innego. Wypociłam wszystkie minerały i witaminy, musiałam sięgnąć po suplementy i zmienić dietę. Na szczęście było lato, nie brakowało świeżych owoców i warzyw.
Śmieszne, głupie i żałosne było tylko jedno... dostałam maila od byłego faceta i zaczęłam rozkminiać :/ ale już mi minęło. Muzyka w troche innym klimacie:
Eminem - Without Me
W sierpniu zaczęłam, zaczęłyśmy pisać tego bloga. W mojej głowie pojawił się pomysł zrobienia kursu IF, który jest właśnie w końcowej fazie realizacji. Całkowicie zakręciłam się na punkcie sportu i stawiania sobie nowych wyzwań. Mniej więcej w połowie miesiąca był babski wieczór, ale nie panieński... pizza, piwo, ploty... jak to kobiety ;) Znalazłam nową pracę.
Wrzesień był bezrobotny, czas na pozałatwianie różnych zaległych spraw, chwila odpoczynku w ciągłym biegu gdzieś tam przed siebie, byle do przodu... W połowie miesiąca były dni otwarte w moim nowym klubie, m. in. team challenge, było super!! Muzyka jest moim życiem, zaraz obok sportu:
Avicii vs Nicky Romero - I Could Be The One (Nicktim)
Od października zaczęłam nową pracę. Praca, jedzenie, sport, spanie... praca, jedzenie, sport, spanie... Zaczęłam naukę pływania, kontynuuję i chyba całkiem nieźle mi idzie. Rozpoczął się kurs IF i tak o to mam "wyrwaną z życiorysu" końcówkę roku. Po nocach śni mi się anatomia i biomechanika. Staram się nauczyć układu na zaliczenie dance aerobic, bo wszystkie inne rodzaje zajęć fitness już udało mi się pozaliczać. Do przewałkowania mam też fizjologię wysiłku i profilaktykę kontuzji i urazów.
W połowie listopada byłam na otwarciu nowego klubu crossfit'owego w Krk. A pod koniec miesiąca na jednym ze zjazdów udało mi się w końcu wskoczyć na ławeczkę treningową. W każdej ręce trzymałam 6 kg hantelek. Taki mój mały sportowy sukces :)
Święta spędziłam w domu rodzinnym, a Sylwestra spędzam u siebie. I wcale mi się nie chce nigdzie wychodzić...
Mam nadzieję, że nowy rok też będzie intensywny, ciekawy, pełen zmian i nowych wyzwań. W każdym razie jestem dobrej myśli :)
Kinga
Subskrybuj:
Posty (Atom)










